Testy > dB Technologies Sigma S215
29-08-2013 (MIT 7/ 2013 )

TEST - dBTechnologies dB Technologies Sigma S215

tekst

Przemysław Waszkiewicz

Muzyka i Technologia

 

SPRZĘT DOSTARCZYŁ

Sound Trade, Piaseczno

tel. 22 632 02 85

www.soundtrade.pl

 

Zestawy szerokopasmowe w konfiguracji 2 × 15'' + driver zawsze miały tyluż zwolenników co przeciwników. Z jednej strony jest to sprzęt typu plug'n'play, przetwarzający w skuteczny sposób pełne pasmo, bez potrzeby stosowania dodatkowych wzmacniaczy, subbasów, zewnętrznych zwrotnic itp. Z drugiej strony sceptycy zauważają, że w większości tego typu rozwiązań (a zwłaszcza tych tańszych) środek pasma nie jest przetwarzany wystarczająco precyzyjnie, a poza tym trudno taką „kolubrynę” ustawić na odpowiedniej wysokości, by driver mógł grać ponad głowami słuchaczy. W ramach niniejszego testu spróbujemy przekonać się, w jakim stopniu wyżej przytoczone opinie odnoszą się do produktu firmy dB Technologies należącego do serii Sigma. Mowa oczywiście o modelu S215, który widnieje w katalogach producenta jako aktywna konstrukcja quasi-trójdrożna.

 

Pierwszą ciekawostkę technologiczną stanowi obudowa zestawu. Jej konstrukcja bazuje na koncepcji H.E.T. (Hybrid Enclosure Technology) i łączy ściany wykonane ze sklejki z elementami tworzywowymi, chroniącymi krawędzie i naroża, a więc elementy najbardziej narażone na uszkodzenia podczas transportu. Drewniane części pokryto lakierem o wysokiej odporności na zarysowania, zatem można oczekiwać, że nawet po kilku latach intensywnego użytkowania sprzęt będzie dalej cieszył oko właściciela. Kolejną ciekawostkę kryje dolna ścianka – oprócz gumowych nóżek, znajdziemy na niej wpust na statyw z odkręcaną zaślepką. Ów wpust jest rzadkością w tak dużych zestawach głośnikowych, ponadto jest dość płytki, stąd też do stabilnego ustawienia S215 na solidnej windzie (o udźwigu przekraczającym 50 kg) będziemy zapewne potrzebować dodatkowych akcesoriów, o czym świadczą również cztery śruby umieszczone nieopodal wpustu. Do przenoszenia nielekkiego zestawu głośnikowego przewidziano cztery uchwyty rozmieszczone w bardzo przemyślany sposób, po dwa z każdej strony. Prawie cały panel przedni zajmuje metalowa siatka, którą podklejono przezroczystą akustycznie gąbką. Logo producenta w dyskretny sposób umieszczono na dolnej nakładce z tworzywa, zaś górne nakładki ukształtowano tak, by pasowały do nóżek na ściance dolnej, co umożliwia ustawienie zestawów z serii Sigma jeden na drugim. To tyle w kwestii wyglądu zewnętrznego – czas przyjrzeć się panelowi na ściance tylnej.

 

Elektronika – serce zestawu aktywnego

 

Jako że firma dB jest w grupie kapitałowej RCF Group, nikogo nie powinno dziwić zewnętrzne podobieństwo modułów mocy stosowanych w produktach obu marek. Od strony praktycznej sytuacja ta ma właściwie same plusy – panel jest znakomicie wyprofilowany, nie wystają zeń żadne kanciaste elementy, a wszelkie pokrętła, przełączniki, gniazda i przyciski są bardzo dobrze zabezpieczone. Ponadto niewielki napis na module informuje nas dumnie o tym, że mamy tu do czynienia z włoską myślą techniczną. Tuż pod niewielkim radiatorem umieszczono dwa gniazda powerCON (sieciowe i „podaj dalej”), przy czym pierwsze z nich pełni również rolę włącznika, z którego zrezygnowano w tradycyjnej formie – sieć załączamy, przekręcając powerCON. Pomiędzy gniazdami znajduje się pięcioamperowy bezpiecznik, po którego wartości można stwierdzić, że maksymalna moc pobierana z sieci nie może przekroczyć 1150 W. Jeśli zatem przyjmiemy według ogólnie stosowanego przelicznika, że moc RMS jest dwukrotnie mniejsza od deklarowanej mocy programowej, to przy wysokiej sprawności końcówek mocy 700 W RMS może być zupełnie możliwą do uzyskania wartością. Same zaś końcówki to druga już generacja Digipro pracująca w klasie D. W Sigmie S215 zastosowano dwukanałowe wzmocnienie, osobne dla drivera i dla równolegle połączonych ze sobą głośników piętnastocalowych. Niestety, materiały producenta nie zawierają informacji, w jakich proporcjach dzielona jest ogólna moc. Powyżej radiatora znajdziemy wejście i wyjście XLR (zrównoleglone, zatem sygnał podawany jest dalej w postaci pierwotnej), uzupełnione gniazdem TRS. Czułość wejściową możemy wstępnie dostosować za pomocą przełącznika do mikrofonu bądź źródła liniowego i nieco precyzyjniej już ustawić potencjometrem. Gałka ma, niestety, dość lakoniczny opis – wyskalowano ją od wartości 0 do MAX, z pominięciem jakichkolwiek konkretnych wartości pośrednich, zatem możemy co najwyżej zgadywać, którą wartość można uznać za nominalną. Osobiście w takich sytuacjach zwykle odkręcam potencjometr na maksimum, by uzyskać ten sam poziom po lewej i po prawej stronie (wobec braku zaskoku w pozycji nominalnej) oraz aby mieć na mikserze zapas wysterowania. Tuż obok regulatora głośności znajdziemy przycisk wyboru charakterystyki (flat lub boost) oraz zestaw trzech diod informujących nas o gotowości systemu do pracy, obecności sygnału oraz zadziałaniu limitera. Na tym koniec listy wyposażenia – skromnej, ale w zupełności wystarczającej, gdyż tej wielkości zestaw przeznaczony jest do pracy z konsoletą a nie samodzielnej, więc brak rozbudowanego miksera nic nie ujmuje jego użyteczności. Ważniejsze jest przecież to, co znajduje się pod panelem.

 

 

Cyfrowe przetwarzanie dźwięku

 

Zanim sygnał trafi do wzmacniaczy, poddawany jest cyfrowej obróbce, za którą odpowiada układ DSP pracujący z rozdzielczością 24 bit i częstotliwością próbkowania 96 kHz. Tego typu procesor pozwala projektantom zestawu aktywnego bez problemu zrealizować podział pasma, wyrównanie czasowe i fazowe przetworników, a także ostateczne dostrojenie brzmienia za pomocą korekcji pod kątem różnego typu sygnałów. W przypadku Sigmy S215 optymalizacja ta ma dość uniwersalny charakter, stąd też uznano za stosowne, by użytkownikowi dać możliwość wyboru pomiędzy dwoma charakterami brzmienia: płaskim (neutralnym) oraz nieco doładowanym (z lekko podbitym dołem pasma i delikatnie wycofaną średnicą). Układ DSP realizuje również typowe zabezpieczenia stopni mocy (termiczne, przeciążeniowe, RMS itp.), a także wielopasmowe ograniczanie poziomu sygnału. Jak podaje producent, limiter w aktywnych zestawach dB Technologies działa zwykle w trzech do pięciu pasmach, mając na celu nie tylko ochronę przetworników, lecz także maksymalizację efektywności całego zestawu. Tę zaś można uzyskać tylko poprzez balansowanie na krawędzi wytrzymałości wzmacniaczy i oczywiście głośników.

 

S215 od strony akustycznej

 

Przyznam, że nie jestem fanem konfiguracji szerokopasmowej bazującej na dwóch piętnastkach z driverem – wiele konstrukcji tego typu, z którymi miałem do czynienia, można zaliczyć do mocno kompromisowych. Najczęściej spotykanym problemem był zbyt mały driver, nie będący w stanie zacząć grać odpowiednio nisko, by dobrze zgrać się z piętnastkami, które ze względu na spore rozmiary membrany nie zachowują się poprawnie w wyższych partiach średnicy pasma. Sigma S215 zaintrygowała mnie jednak pewnym szczegółem konstrukcyjnym – chodzi o korektor fazy, którego zadaniem jest podzielenie górnego głośnika na dwa mniejsze wirtualne źródła. Zabieg taki stosowany jest z powodzeniem w niektórych systemach liniowych, pozwalając zachować spójność czoła fali przy wyższych punktach podziału niż te, które zalecane są dla danej średnicy głośnika mid-bass. Tutaj piętnastocalówka z korektorem fazy zachowuje się w środkowym paśmie podobnie jak dwa głośniki o mniejszej średnicy. Zgranie głośnika z driverem poprawia dodatkowo fakt przyjęcia przez producenta niskiej częstotliwości podziału pasma, która ulokowana została w okolicach 1100 Hz. Oczywiście możliwe to było tylko w przypadku zastosowania odpowiednio mocnego drivera. Skoro już wspomniałem o głośnikach, wypadałoby ten temat nieco rozwinąć. Bazę brzmienia zestawu S215 tworzą dwa piętnastocalowe woofery mające słusznych rozmiarów ferrytowe magnesy, z którymi współpracują trzycalowe cewki. Choć producent sugeruje w swoich materiałach, iż mamy tu do czynienia z systemem quasi-trójdrożnym, prawda jest nieco inna. Jak się okazało po otwarciu obudowy, piętnastki są połączone ze sobą równolegle i pracują pod wspólnym kanałem wzmacniacza. Dolny głośnik nie posiada dodatkowego filtru (nawet w postaci cewki) odcinające częstotliwości z zakresu środka, zatem Sigma S215 jest de facto zestawem dwudrożnym. Głośniki pracują w dość ciekawie skonstruowanej obudowie typu bass-refleks, posiadającej zróżnicowany zestaw tuneli rezonansowych. Oprócz dość głębokiego tunelu głównego ulokowanego w dolnej części obudowy, po obu stronach drivera znajdziemy także dwa okrągłe płytkie otwory, nastrojone na znacznie wyższą częstotliwość. Duży plus należy się producentowi za odpowiednie usztywnienie obudowy za pomocą wszechobecnych ożebrowań, pomiędzy którymi znalazło się także miejsce na materiał wygłuszający. Częstotliwości powyżej 1,1 kHz przetwarza driver o tytanowej kopułce, którego gardziel ma średnicę 1,4'', natomiast średnica cewki jest dość nietypowa i wynosi 2,8''. Driver współpracuje z aluminiową tubą o dyspersji 60° × 40°. Pasmo zostało podzielone między przetworniki za pomocą aktywnych filtrów czwartego rzędu, pracujących z nachyleniem 24 dB/oct. Z uwagi na dość ciężki ferrytowy magnes, driver spoczywa na dodatkowej drewnianej podpórce, która może zapobiec uszkodzeniu go np. w przypadku przewrócenia zestawu.

 

 

Podłączmy i zagrajmy

 

Sigma S215 po włączeniu jest bardzo cicha – generowane przez nią szumy są minimalne i absolutnie nie przeszkadzają. Nie zmienia to jednak faktu, że wbudowane wzmacniacze są w stanie wygenerować za pomocą głośników naprawdę spore ciśnienie akustyczne, które w szczycie sięgać może nawet 139 dB (dane producenta). Jak na dwie piętnastki przystało, bas jest nie tylko mocny i wyrazisty, ale również spójny (nie ma tu podziału pasma między subwooferem w newralgicznym dla basu zakresie). Środek pasma nie męczy ucha i – co ważne – zachowuje się stabilnie w całym zakresie deklarowanych kątów promieniowania, co wcale nie jest oczywiste dla innych tego typu konstrukcji. Testy z mikrofonem nie wykazały nadmiernego uwypuklania żadnych częstotliwości, co świadczy o tym, że korekcja wykonana została przez producenta starannie. Z podbicia basu zadowoleni powinni być szczególnie DJ-e, jak również zespoły grające muzykę do tańca, gdyż uzyskana w ten sposób równowaga brzmieniowa daje bardzo komfortową sytuację na „dzień dobry” – S215 gra po prostu głośno i ładnie. Jeśli zdecydujemy się na wykorzystanie go w plenerze, prawdopodobnie kąt dyspersji okaże się zbyt wąski, toteż nieodzownym może okazać się użycie dwóch takich zestawów na stronę bądź zastosowanie mniejszych frontfilli i outfilli. W sytuacji plenerowej uzyskanie jeszcze większego SPL możliwe będzie poprzez zastosowanie subbasów, co przyniesie dodatkową korzyść – ustawione na nich Sigmy S215 (a dokładniej ich drivery) znajdą się na odpowiedniej wysokości.

 

Podsumowanie

 

Sigma S215 bez wątpienia wyróżnia się na plus spośród podobnych konstrukcji tego typu, głównie z uwagi na zastosowanie solidnego drivera oraz korektora fazy na sąsiadującym z driverem głośniku. Nie bez znaczenia jest również lekki i nowoczesny wzmacniacz, z którym współpracuje dobrze skonfigurowany DSP, zawierający m.in. starannie dobraną korekcję, która może oszczędzić nam część czasu spędzonego na strojeniu systemu. Na propozycję firmy dB Technologies zawierającą dwie piętnastocalówki i driver skuszą się zapewne osoby potrzebujące prostego w obsłudze pełnopasmowego systemu nagłośnieniowego. W tej sytuacji muszą one zaakceptować spore gabaryty i ciężar pojedynczego zestawu głośnikowego oraz fakt, że ustawienie go na odpowiedniej wysokości wymaga niekiedy dość karkołomnych zabiegów. Z drugiej strony, para głośników S215 stanowi sama w sobie dobrze przygotowany do pracy system nagłośnieniowy, potrzebując do działania już tylko podania sygnałów i zasilania. Przy współpracy z większym systemem, S215 z powodzeniem znajdzie zastosowanie jako skuteczny i wygodny w użyciu (nie wymaga bowiem angażowania dodatkowych końcówek mocy) drumfill bądź sidefill. Cena zestawu, choć nie najniższa, wydaje się adekwatna do tego, co jest nam w stanie zaoferować pełnopasmowa Sigma.

 

 


PRODUCENT: dBTechnologies - www.dbtechnologies.com

DYSTRYBUTOR: SoundTrade - www.soundtrade.pl

TESTY


dBTechnologies Opera Unica 15

dBTechnologies po raz kolejny pozytywnie zaskakuje. Tym razem jednak w segmencie popularnych relatywnie niedrogich produktów powszechnego zastosowania. Zestaw głośnikowy Unica z tak szerokimi możliwościami i genialnym DSP w tym przedziale cenowym ma szansę stać się liderem w tej klasie produktów. Duża moc, bardzo dobre brzmienie oraz wszystkie dodatki, niekoniecznie oczywiste, w tej półce gwarantują szeroką gamę zastosowań przy różnorakich realizacjach.

dBTechnologies Ingenia IG4T

Po przeprowadzonych testach mogę z czystym sumieniem polecić zestawy IG4T z serii Ingenia. Są one dobrym wyborem na imprezy klubowe, gale, spotkania firmowe, konferencje i różnego rodzaju eventy organizowane zarówno w zamkniętych pomieszczeniach, jak i plenerze.

dBTechnologies Opera 15

Opera 15 to bardzo ciekawa budżetowa konstrukcja, wyposażona w dużą moc. Funkcje takie jak prosty, ale praktyczny i przejrzysty minimikser na tylnym panelu oraz znakomicie rozwiązany wylot głośnika wysokotonowego pozwalają potraktować tę konstrukcję jako świetną pomoc w wykonywaniu naszej codziennej pracy.

dBTechnologies DVA Mini

Na przykładzie testowanego systemu doskonale widać, że dB Technologies uparcie mknie naprzód, podnosząc znów poprzeczkę w kwestii stosunku możliwości sprzętu do jego masy, a także ceny. DVA Mini to bardzo uniwersalny, a na dodatek niedrogi system, pozwalający firmie nagłośnieniowej z powodzeniem obsłużyć jedną, a potem – w miarę rozbudowywania posiadanego parku maszyn – kilka mniejszych imprez bądź jedną większą produkcję.

dBTechnologies FlexSys F12

Tym razem przetestowaliśmy aktywny dwudrożny zestaw głośnikowy bi-amp z cyfrową końcówką mocy i procesorem.