Testy > L-12
29-05-2018 (MIT 6/ 2018 )

TEST - ZOOM L-12

Wiek XXI prawdopodobnie zapisze się w historii jako czas wszechzapisków. Społeczność spisuje wspomnienia, przeżycia, utrwala swoje poczynania na zdjęciach i dzieli się nimi później z przypadkowymi osobami. Dokumentuje filmami wszystko, co popadnie i nagrywa dźwięki wszystkiego... Dosłownie wszystkiego.

Niektórzy wykorzystują te zapiski do komercyjnych zastosowań, dokonując ich na wyższym poziomie z uwzględnieniem zaawansowanego sprzętu oraz umiejętności technicznych. Dziś tylko w ten sposób można wypromować swoją „dokumentację” na tle słabego i amatorskiego tła. Czy firma Zoom, znana przede wszystkich z produkcji rejestratorów wysokiej klasy, i tym razem poszła z duchem czasu, wypuszczając na rynek produkt będący kompozytem tradycyjnego recordera w wersji wielokanałowej i konsolety miksującej znanej z realizacji koncertowych oraz studyjnych?

 

Zoom L-12 to urządzenie o szerokości 445 × 282 × 71 mm, ważący zaledwie 2,53 kg. Parametry te stanowią dowód, że firma nie zapomniała o swojej mobilnej naturze, dzięki której można ich produkt wziąć jedną ręką, w niezobowiązujący sposób ustawić w miejscu, w którym będzie używany, i rozpocząć pracę. Panel frontowy jest ułożony w przejrzyście, a samo wykonanie w tej półce cenowej można uznać za bardzo dobre.

Dumna liczba 12 w nazwie wzięła się z zastosowania ośmiu gniazd typu combo XLR/TRS oraz dwóch kanałów stereo opartych na dużych jackach. Po gniazdach wejściowych kolejno napotkamy dziewięć wyjść, z czego dwa pierwsze to XLR zapewniające ujście sygnału sumy oraz zdublowane z nimi gniazda oparte na wtykach TRS. Pozostałe wyjścia to pięć coutputów miksów monitorowych.

Poniżej widzimy wspólne dla kolejnych czterech wejść włączniki zasilania phantom 48 V, dwa rzędy potencjometrów obrotowych do regulacji wzmocnienia gain oraz prostą sekcję kompresji opartą o jeden regulator odpowiadający za ustawienie progu zadziałania wewnętrznego obwodu dynamiki. Przyciski poniżej odpowiadają kolejno za wybór kanału, który chcemy regulować za pomocą umieszczonej po prawej stronie sekcji korektora i wysyłek, oraz tak zwany przycisk uzbrojenia kanału w opcję nagrywania lub odtwarzania w zależności od potrzeb. Czerwona dioda w tym przypadku informuje o tym, że przy włączeniu nagrywania, dany kanał zapisze się jako osobna ścieżka na karcie pamięci lub w programie DAW na komputerze. Dolną sekcją konsoletki stanowi rząd potencjometrów suwakowych z miernikami dwunastodiodowymi, które służą zarówno do monitorowana sygnału wejściowego kanału oraz do odwzorowania ustawienia fadera dla poszczególnych miksów. Wynika to z braku automatyki. Po przełączeniu trybu pracy na wysyłkę diody informują, na jakim poziomie znajdować się powinien tłumik – w celu jego regulacji należy najpierw ustawić go na wysokości zielonej diody, a następnie dokonać poprawek.

Po prawej stronie od sekcji wejściowej znajduje się wspomniana wcześniej regulacja korektora i wysyłek. Marketingowe broszury trochę na wyrost mówią o trzypunktowej, półparametrycznej korekcji. W praktyce mamy do czynienia z dwoma zakresami półkowymi ze stałą wartością dobroci i częstotliwości, a jedynie środkowy zakres podlega regulacji półparametrycznej i jest zrealizowany przy stałej dobroci. Mamy dodatkowo przycisk aktywujący filtr dolnozaporowy. Sekcja oferuje nam również enkoder do regulacji ustawienia kanału w panoramie oraz wysyłki kanału na wybrany efekt dostępny spośród szesnastu różnych presetów. Typ efektu oraz jego równie uproszczoną co cały mikser regulację, znajdziemy podążając wzrokiem jeszcze parę centymetrów na prawo. Dostępne są podstawowe efekty typu reverb oraz delay z możliwością regulacji tonu lub czasu między powtórzeniami oraz długością wybrzmiewania efektów. Sekcja efektowa zawiera łatwo dostępny suwak odpowiadający za sumę powrotu, którą można łatwo wyciszyć (np. między utworami przy realizacji koncertu). Na panelu zawarto również sekcję odpowiedzialną za poziomy sum wysyłek, które zawsze możemy mieć pod ręką. Ułatwi to pracę z pewnością tym, którzy przy użyciu niniejszego produktu realizować będą odsłuchy zespołu. Poniżej, czyli w prawym dolnym rogu fani Zooma natrafią na znajomą wyspę w postaci panelu wyglądającego jak wyjęty żywcem z tradycyjnych, kieszonkowych modeli tej marki. To wyświetlacz z szeregiem przycisków i z enkoderem, które to odpowiedzialne są za rejestrację, odtwarzanie, nabicie tempa oraz konfigurację nagrań. Słowem jest to serce całego systemu.

Warto wspomnieć również o trzynastu przyciskach, dzięki którym możemy przywoływać wcześniej zapisane sceny (zarówno sekcji master, jak i wysyłek). Dziewięć scen w tak małej konsoletce to aż nadto, aby przywoływać sobie najważniejsze zmiany w ramach jednej pracy.

Tył nowego Zooma to, patrząc od lewej strony: włącznik sieciowy oraz gniazdo zasilacza, gniazdo USB 2.0 służące do podłączenia urządzenia do komputera, przełącznik trybu pracy, który oferuje możliwość wyboru trybu w ramach podłączeń USB, przełącznik służący do aktywacji trybu class complaint (praca m.in. z urządzeniami firmy apple) oraz zmiana częstotliwości próbkowania. Dostępne są tryby 44,1 kHz; 48l kHz oraz 96 kHz przy dwudziestoczterobitowej rozdzielczości. Ważną informacją, niewidoczną na pierwszy rzut oka, a dopiero opisaną małą czcionką na stronie producenta, jest fakt, że w trybie najwyższego próbkowania miks stereo, efekty, tryb interface'u audio oraz wysyłki nie są dostępne. Zoom służy wtedy jedynie jako dwunastokanałowy rejestrator zapisujący dane na pamięci SD. W każdym innym trybie wszystkie opcje panelu i oprogramowania są dostępne, a zapis może odbywać się symultanicznie na kartę SD oraz na komputerze w programie DAW.

 

Test praktyczny

Na wstępie chciałbym stwierdzić fakt niemal nie do podważenia. Otóż jest to sprzęt predestynowany do nagrywania i monitorowania nagrania niż do miksowania koncertów. Oczywiście w pewnym stopniu, w bardzo sprzyjających warunkach można pokusić się o dokonanie realizacji live z udziałem publiczności, jednak ze względu na wiele ograniczeń funkcjonalnych nie polecam tego rozwiązania w okolicznościach wymagających użycia precyzyjnych środków. Korektory na kanałach są mało zaawansowane poprzez swoją półkową, stałoczęstotliwościową naturę. Jednym półparametrycznym filtrem nie będziemy w stanie wkleić idealnie każdego instrumentu w miks. Brak korektora na sumie również wymuszałby użycie zewnętrznych urządzeń. Tym nie mniej Zoom nie produkuje konsolet, lecz recordery, więc skupmy się na samym nagraniu. Takiego typu praca to dla nowego L-12 zadanie skrojone na miarę. Dostajemy szereg funkcji pozwalających na zapis i szybkie oznaczanie nagrań. W trakcie ich trwania dzięki funkcji marker, a także dzięki wbudowanemu mikrofonowi elektretowemu, który zapisze nasze uwagi i komentarze, będziemy mogli swobodnie pracować nad poprawkami. Korektory, na które uczuliłem parę zdań temu, pozwalają w łatwy i szybki sposób ułatwić monitoring każdej z nagrywanych ścieżek. W takich zadaniach prostota tego bloku będzie stanowiła podporę dla obserwacji odnośnie jakości i sensu nagrań. Cała procedura przygotowań do rejestracji ogranicza się do włożenia karty SD o odpowiedniej do naszych potrzeb wielkości, aktywowania kanałów przyciskiem i naciśnięcia magicznego czerwonego przycisku. Żadnej filozofii, żadnej zbędnej konfiguracji, poza oczywistym wysterowaniem kanałów tutaj nie ma. Ponieważ ścieżki nagrywane są tuż po bloku gain, możemy podczas odsłuchu spokojnie wyciszać, przemiksować i analizować dokonane nagrania bez obaw o utratę jakości. Co istotne, Zoom pozwala „dopisywać” ścieżki przy jednoczesnym odtwarzaniu pozostałych śladów, zapisanych już przy poprzednich podejściach. Funkcje takie jak metronom (z ustawieniem poziomu wysyłki), busy, na które można wysłać pięć niezależnych miksów dla muzyków, oraz presety scen to ogromne atuty. Dzięki dwunastu kanałom można dokonać sensownej rejestracji w sali w celu dopracowania materiału, oznaczenia komentarzami miejsc wymagających poprawek, a także wspólnego odsłuchu materiału w bardzo szybki sposób, bez większej znajomości technicznych aspektów realizacji. Gdy sytuacja dotyczy natomiast nagrania większego koncertowego składu, musimy w ramach negocjacji (przy użyciu dostępnych obecnie metod) dogadać się z realizatorem przy konsolecie frontowej, aby otrzymać grupy instrumentów, gdzie mamy na przykład osobno bębny, osobno gitary, na jeszcze innej linii wokale lub klawisze. W ten sposób zgrany za pośrednictwem L-12 materiał możemy w warunkach domowych lub studyjnych zmiksować wedle uznania za pomocą niniejszego miksera lub już poza nim w środowisku DAW. Największym problemem dla standardowego użytkownika urządzeń firmy Zoom jest brak profesjonalnych mikrofonów dostępnych w kieszonkowych urządzeniach tego producenta. Faktycznie, aby nagrać dodatkowo odpowiedź sali i reakcje publiczności w warunkach koncertowych, powinniśmy zaopatrzyć się w zestaw mikrofonów przeznaczonych do tego typu zadań, kable i statywy.

 

Podsumowanie

Zoom nie ma łatwego zadania. Wszak na rynku coraz częściej spotykamy małoformatowe konsolety zdolne (czasem po zakupie rozszerzenia, a czasem już w wersji podstawowej) nagrywać oraz odtwarzać wielokanałowy dźwięk. Jednak największym atutem w przypadku tej firmy jest doświadczenie zdobyte dzięki długiej obecności na rynku i istotnym jest odpowiedzieć na pytanie, co niniejszy produkt oferuje ponad to, co posiada konkurencja. Szybkość konfiguracji i możliwość błyskawicznej pracy w warunkach prób i szkicowania pomysłów powoduje, że za rozsądną cenę możemy skupić się na tworzeniu muzyki bez myślenia o technikaliach. Mam wrażenie, że głównie ta dziedzina została zagospodarowana przez producenta. Realizację miksu frontowego pozostawmy innym markom.

 

tekst

Andrzej Skowroński

Muzyka i Technologia


PRODUCENT: ZOOM - www.zoom.co.jp

DYSTRYBUTOR: Sound Service - www.sound-service.eu

TESTY


ZOOM H1n

Zoom słynie z produkcji rejestratorów. Przez wiele lat firmie udało się stworzyć wiele znakomitych rozwiązań. Czy najnowszy rejestrator jest przełomowy i zostanie w pamięci użytkowników, a co najważniejsze – zainteresuje ich i spełni swoją rolę? Z pewnością tak.

ZOOM ARQ

Zoom ARQ to jedno z tych urządzeń, obok których trudno przejść obojętnie. Futurystyczny wygląd oraz liczba funkcji, które mogą przyprawić o zawrót głowy, sprawiają, że zdecydowanie wyróżnia się na tle innych tego typu rozwiązań dostępnych na rynku.

ZOOM U-44

Interfejs Zoom U-44, mimo małych rozmiarów oraz stosunkowo niskiej ceny, okazał się bardzo uniwersalnym urządzeniem, które pozwala nagrywać w wysokiej jakości (przy odpowiednim ustawieniu mikrofonów i akustyce).

ZOOM F8

Zoom F8 Multi-Track Field Recorder to urządzenie wielozadaniowe, reklamowane jako sprzęt dla filmowców oraz sound designerów. Naszym zdaniem można je wykorzystywać w każdych warunkach – zarówno studyjnych, jak i plenerowych.

ZOOM Q4n

Kamera, pomimo kompaktowych rozmiarów i niewygórowanej ceny, potrafi zaskoczyć jakością. W przypadku materiału wideo sprawdzają się wysoka rozdzielczość i świetnie działające algorytmy dostosowujące parametr gamma do zastanych warunków.