Testy > INSPIRE IP300
31-08-2018 (MIT 9/ 2018 )

TEST - Turbosound INSPIRE IP300

Całkiem niedawno miałem okazję przyjrzeć się z bliska mobilnemu zestawowi nagłośnieniowemu marki Turbosound, należącemu do nowej rodziny iNSPIRE. Był to system z rodzaju „słupków”, złożony z dwóch modułów szerokopasmowych, montowanych pionowo w gnieździe przyłączeniowym w subwoferze. Model ten nosił oznaczenie iP3000. Tym razem obcinamy jedno zero – na warsztat trafiło urządzenie, również głośnikowe, ale zgoła innego typu, iP300.

 

Niby nic, jedno zero, ale zmienia wiele. W tym przypadku mamy bowiem do czynienia z urządzeniem również aktywnym, w zasadzie samowystarczalnym, ale o zupełnie innej konstrukcji. Jest to bowiem zestaw w formie standardowej, szerokopasmowej kolumny głośnikowej. Ale forma to nie wszystko. Właściwie jest to cały system, któremu do szczęścia potrzeba tylko zasilania dostarczonego z zewnątrz. W związku z powyższym znaleźć można dlań tysiące zastosowań – od eventów, poprzez systemy nagłaśniania konferencji i prelekcji, na systemach nagłośnieniowych w kościołach, małych klubach czy domach kultury kończąc. Przykłady można tu mnożyć. Owszem, nie jest to konstrukcja szczególnie dyskretna wizualnie, jednak z drugiej strony przyciąga wzrok. A zatem pomówmy przez chwilę o wyglądzie. Już pierwszy rzut oka na iP300, po wyjęciu z kartonu, sprawia, że ulegamy jego urokowi. Całość ma w sobie bowiem jakąś dyskretną elegancję, mimo że nie epatuje żadnymi ekstrawagancjami. Może właśnie dlatego… Całą przednią ścianę pokrywa gęsto perforowany grill, pokrywany lakierem proszkowym, zaś skrzynka obudowy wykonana jest z tworzywa sztucznego, co może nie wpływa dodatnio na walory brzmieniowe (negatywnie zapewne również nie), ale z pewnością sprawia, że przenoszenie iP300 jest łatwiejsze i mniej męczące niż w przypadku zestawów w obudowach sklejkowych. Całość wykończona jest w kolorze czarnym, z półmatową fakturą.

Wysokość zestawu iP300 wynosi 713 mm, szerokość 208 mm, natomiast głębokość 216 mm. Masa urządzenia nie sięga nawet 12 kg – brakuje jej 100 g – a zatem stosunkowo niewiele, jak na te gabaryty. Przenoszenie ułatwia wpuszczany uchwyt, umieszczony na tylnej ścianie, tuż nad panelem kontrolnym. Drugi uchwyt, jakkolwiek nieco mniej wygodny w użyciu, umieszczony został na górnej ścianie obudowy. Z kolei na dolnej ściance znajduje się gniazdo, które można wykorzystać do osadzenia zestawu na statywie głośnikowym.

Urządzenie zasilane jest przez wewnętrzny zasilacz impulsowy, pobierający z sieci jedynie 80 W energii. To kolejny element, który decyduje o przyjaznej masie urządzenia.

 

Konstrukcja i parametry elektroakustyczne

Zestaw nagłośnieniowy Turobosound iNSPIRE iP300 wyposażony jest łącznie w sześć przetworników – dwa to woofery z membranami o średnicy wynoszącej 6,5 cala, cechujące się dużym ich skokiem i niskim poziomem zniekształceń. Kolejne cztery przetworniki to drivery o średnicy 2 cali, z neodymowymi magnesami i cewkami nawiniętymi drutem aluminiowym. Są one umieszczone w jednym pionowym rzędzie, ale naprzemiennie rozchylone na boki. Konstrukcja taka zapewnia szeroki, bo dla ogółu pasma wynoszący 120°, kąt dyspersji dźwięku. System propaguje dźwięk najszerzej – bo w promieniu aż 250° (!) – w paśmie średnim w okolicach 2,5 kHz, przy założonym spadku efektywności o 6 dB. To sprawia, że w pewnych warunkach nie jest konieczne stosowanie żadnych odsłuchów scenicznych, a jedną sztuką można nagłośnić np. jakąś prelekcję, gdy publiczność jest rozsadzona dość szeroko względem prelegenta.

iP300 jest zestawem aktywnym, zatem zrozumiałym jest, że jest wyposażony w pokładowy wzmacniacz. Ten jest dwukanałowy z aktywnym podziałem pasma. Jeden z kanałów pracuje w klasie D i zasila dwa przetworniki niskotonowe, a drugi pracuje w klasie AB, zasilając przetworniki wysokotonowe. Łącznie wzmacniacz dostarcza 600 W mocy, co pozwala na osiągnięcie szczytowego poziomu równego 122 dB SPL.

 

Procesor i przetwarzanie DSP

Podobnie jak opisywany wcześniej „słupek” iP3000, tak i iP300 wyposażony jest w pokładowy procesor sygnałowy, którego zadaniem jest optymalizacja parametrów pracy zestawu, w zależności od zastosowania i warunków, w jakich mu tę pracę przychodzi wykonywać, a także miksowanie sygnałów wejściowych, podawanych drogą przewodową, jak i bezprzewodową, łączem Bluetooth – o tym za moment. Procesor zastosowany w iP300 to produkt Klark Teknik, co nie powinno dziwić, zważywszy na fakt, że obie marki – Turbosound i Klark Teknik – oprócz wielu innych, nie mniej znanych, zostały skupione pod skrzydłami koncernu Music Group, stworzonego przez Ulego Behringera. Swoją drogą, postać ta jest godna naprawdę głębokiego szacunku, konsekwencja, z jaką Uli Behringer poprowadził swoją działalność biznesową, która w konsekwencji doprowadziła do stworzenia prawdziwego imperium, zasługuje dziś na uznanie.

Wracając do meritum… Dostęp do procesora, a właściwie sterowania nim, uzyskuje się za pośrednictwem panelu kontrolnego, znajdującego się – rzecz jasna – na tylnym panelu urządzenia. Panel ów jest tożsamy z tym, jaki znajdziemy np. w iP3000, zarówno pod względem filozofii działania, topografii, czyli rozmieszczenia elementów sterująco-regulacyjnych, jak i szaty graficznej. Jeśli więc ktoś miał już wcześniej z urządzeniami z serii iNSPIRE, tutaj poczuje się jak w domu. Gdyby jednak ktoś nie znał żadnego z tych modeli, to teraz kilka słów na temat obsługi i możliwości, jakie daje DSP.

Wedle słów producenta, pokładowy DSP w iP300 pracuje z rozdzielczością dwudziestoczterobitową, analizując i optymalizując brzmienie generowane przez zestaw, zastępując nam osobę czuwającą nad owym brzmieniem. I nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o korekcję, ale i płynne dostosowywanie punktu podziału pasma pomiędzy sekcje przetworników oraz sterowanie pracą limiterów – osobnych dla pasma częstotliwości niskich, średnich i wysokich.

Enkoder, który znajduje się na panelu, w trybie domyślnym, czyli wtedy, gdy nie otworzyliśmy menu, pracuje jako regulator sumarycznego poziomu wyjściowego. Inaczej mówiąc, pozwala regulować głośność, z jaką zestaw gra. Funkcja kliku zaś służy zatwierdzaniu wyborów dokonywanych w menu.

Samo menu jest proste i przejrzyste – daje dostęp do selekcji trzech profilów optymalizacji brzmienia, dla trzech różnych sposobów ustawienia głośnika (przy ustawieniu w narożniku pomieszczenia, przy ścianie lub w wolnej przestrzeni), a także czterech typów przetwarzanego sygnału – muzyka mechaniczna (korekcja „na zero”), muzyka na żywo (podcięte basy i góra), mowa (jeszcze mocniej podcięte skraje pasma) bądź muzyka klubowa (typowy „uśmiech dyskoteki”). DSP realizuje też funkcje związane z korekcją sygnału wyjściowego. Nie jest to nazbyt rozbudowana funkcjonalność, albowiem equalizacji dokonuje się tylko graficznie, i w trzech pasmach – niskim, średnim i wysokim. Dodatkowa korekcja jest możliwa niezależnie w obu kanałach wejściowych, ale w jeszcze skromniejszym wydaniu – dwupasmowym. Podobnie jest z poziomem pogłosu, którego intensywność, i tylko intensywność, także można regulować odrębnie dla obu sygnałów wejściowych. Dalej mamy submenu, w którym reguluje się poziom wzmocnienia wejściowego, w kolejnym możemy ustalić proporcje głośności zestawu względem subwoofera, jeżeli takowy został zastosowany w systemie, a w jeszcze następnym submenu aktywujemy moduł Bluetooth. Jednym z obowiązujących w ostatnim czasie trendów jest bowiem wyposażanie zestawów nagłośnieniowych, takich jak tutaj opisywany, właśnie w moduł Bluetooth, który umożliwia bezprzewodową transmisję sygnału audio z urządzeń mobilnych, np. smartfonów czy tabletów. Operacja parowania iP300 ze źródłem jest prosta jak budowa cepa i całkowicie bezbolesna. Włączamy moduł BT w smartfonie i na panelu sterowania iP300, oba urządzenia odnajdują się i… jazda! Choć nie w każdym przypadku. Szczerze powiem, że nie wiem, gdzie tkwi problem, ale ponieważ spotkałem się z nim już po raz drugi, to winą obarczam swój smartfon pewnej chińskiej firmy na literę H. Otóż za żadne skarby nie dał się namówić do nawiązania komunikacji z iP300, w przeciwieństwie do tabletu koreańskiej firmy na literę S, który bez zająknięcia podjął współpracę.

Trochę więcej komplikacji spotka nas, jeżeli zechcemy użyć dwóch sztuk iP300 w trybie stereo, bo moduł zastosowany w omawianym urządzeniu, zgodny ze standardem Bluetooth 4.1 dual mode, umożliwia pracę w takiej to konfiguracji. Najpierw więc włączamy pierwszy zestaw i w jego menu wybieramy opcję master. Następnie uruchamiamy drugi iP300, tu wybierając jednak ustawienie slave. Niestety, z uwagi na fakt, że do opisania dostałem tylko pojedynczą sztukę, nie byłem w stanie sprawdzić tej funkcjonalności w działaniu. Choć oczywiście nie mam podstaw, by wątpić w jej efektywność. Warte podkreślenia jest natomiast to, że nowy standard Bluetooth umożliwia uzyskanie znacznie większego zasięgu, czyli odległości pomiędzy urządzeniami nadawczym i odbiorczym, niż miało to miejsce w przypadku starszych rewizji. Specyfikacja standardu określa ją na 50 m, a ponoć możliwe jest nawet podwojenie tego parametru. Być może jednak producent iP300 jest w tym względzie bardziej powściągliwy, deklarując efektywny zasięg w bezpiecznych granicach 30 m, co i tak należy uznać za wartość więcej niż wystarczającą w większości przypadków.

Co do aplikacji do zdalnego sterowania pracą iP300, nie było mi dane wypróbować jej w praktyce, dostępna jest bowiem wyłącznie dla platformy iOS, a oba używane przeze mnie urządzenia mobilne pracują na fundamencie Androida. No i ok, foch!

Aha, wspomnieć jeszcze należy o zaimplementowanej w serii iNSPIRE technologii Spatial Sound Technology, stworzonej przez Klark Teknik. Jej zadaniem jest generowanie trójwymiarowego pola dźwiękowego, poprzez wykorzystanie różnic w czasie, z jakim dźwięki docierają do obu uszu słuchacza. Z racji otrzymania do testu tylko jednej sztuki iP300, podszedłem do tematu bardzo sceptycznie, bo ciężko mi sobie wyobrazić wytworzenie takiego efektu z użyciem pojedynczego urządzenia głośnikowego. Być może jednak to rzeczywiście działa nawet w takiej konfiguracji, a może po prostu zadziałał u mnie jakiś efekt placebo, bo odniosłem wrażenie, że dźwięk faktycznie jest jakby przestrzenny, choć czy trójwymiarowy…

 

Wejścia, wyjścia

Jakkolwiek obecność modułu BT można traktować jako dodatek – bo chyba nikt nie zaryzykowałby realizacji jakiegokolwiek przedsięwzięcia związanego z nagłośnieniem w oparciu o transmisję tego rodzaju – ale wielce użyteczny, to podstawowym sposobem wprowadzania sygnału do większości systemów audio pozostają złącza analogowe. Do dyspozycji mamy więc dwa wejścia w formie gniazd combo, pracujące z poziomem nominalnym +4 dBu i akceptujące połączenia zarówno symetryczne, jak i niesymetryczne. Wejściom towarzyszą wyjścia przelotowe LINK w formie złącz XLR, którymi sygnały można skierować do kolejnych zestawów głośnikowych. Maksymalny poziom sygnału wejściowego to +22 dBu.

 

Brzmienie

Pierwsze uruchomienie iP300 to była lekka porażka. Podłączyłem smartfon, odpaliłem utwór w formacie FLAC i… co to jest? Brzmienie było trochę takie, jakbym zapomniał wyciągnąć głośnik z kartonu, w którym przyjechał! No ok, trochę przesadzam, ale wrażenie było dość niekorzystne. Cóż, okazało się, że przeglądając menu, przełączyłem tryb korekcji na mowę, który – jak pisałem wcześniej – dość znacznie kasuje dół i górę pasma. Kiedy przestawiłem korekcję na music, wszystko zaczęło się zgadzać. Basu jest sporo, jak na gabaryty urządzenia, choć ścianami, nawet i po włączeniu trybu club, nie potrząśniemy – bez subwoofera nie da rady. Góra z kolei jest dość przyjemna, zrównoważona, nieprzesadnie szklista, ale i nie matowa.

Skuteczność korekcji jest bardzo wysoka, a jej działanie słychać bardzo wyraźnie. Oczywiście o żadnej precyzji nie może tu być mowy, ale pokładowy korektor nie jest od tego, by taką chirurgiczną dokładność zapewniać. Warto zatem pamiętać, by brzmienie docelowe, jakie chcemy uzyskać, kształtować przede wszystkim u źródła, o ile jest taka możliwość. Trzy pokładowe, szeroko działające filtry na sumie oraz po dwa w kanałach wejściowych traktowałbym raczej jako pomocnicze.

Poddałem zestaw także próbie nagłośnienia gitary akustycznej i mikrofonu. Z ustawieniem live iP300 spisał się znakomicie – co prawda, mikrofon był z tych, przy których właściwie „korekcją kręcić nie trzeba”, zaś gitara wyposażona została w aktywną elektronikę z własnym korektorem, a więc uzyskanie żądanego brzmienia nie stanowiło problemu. I właśnie o to chodzi… Owszem, nie każdy mikrofon saute, podłączony wprost do wejścia, zabrzmi w tej konfiguracji idealnie, a obecność korektora w gitarze znacząco ułatwiła sprawę, chcę jednak powiedzieć, że przy tych dość minimalistycznych w sumie warunkach zestaw zagrał naprawdę świetnie. Zwłaszcza w zakresie odtwarzania detali brzmienia obu źródeł. Dlatego zestaw ten rekomendowałbym np. samodzielnie występującym muzykom, szczególnie wokalistom przygrywającym sobie na gitarze. Nie zawiedziecie się.

 

Posumowanie

Cała seria iNSPIRE to kawał świetnej inżynierskiej roboty. iP300 jedynie potwierdza tę opinię. Gwarantuje wygodę obsługi i transportu, jest bardzo atrakcyjny wizualnie, no i, co chyba najistotniejsze, świetnie brzmi, jakkolwiek nie każda aplikacja jest dla niego odpowiednia. A i atrakcyjna cena, jak za sprzęt tak wysokiej klasy, skonstruowany i wytworzony przez renomowanego producenta, zachęca do zakupu.

 

tekst

Marek Korbecki

Muzyka i Technologia


PRODUCENT: Turbosound - www.turbosound.com

DYSTRYBUTOR: SoundTrade - www.soundtrade.pl

TESTY


Turbosound iNSPIRE iP3000

Dla kogo iP3000 będzie odpowiedni? Moim zdaniem doskonale sprawdzi się wszędzie tam, gdzie tego rodzaju system mobilny jest wystarczający. A zatem koncerty i występy w małych i średnich klubach, wesela i podobne w klimacie potańcówki, prelekcje, eventy firmowe itd. Oczywiście w wielu sytuacjach nie obejdzie się bez użycia zewnętrznego miksera, ale to już jest kwestia drugorzędna. Krótko mówiąc, produkt ze wszech miar godzien polecenia i zainteresowania!

Turbosound Siena TSP122-AN

Można napisać, że w tej klasie konstrukcji brzmienie prezentuje przyzwoity poziom jakości, dając solidny dźwięk bez wybijającego się czy drażniącego podzakresu, który świetnie sprawdzi się na imprezach firmowych lub w mniej wymagających aplikacjach muzycznych.

Turbosound iNSPIRE iP2000

Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny, uważam, że urządzenie jest naprawdę warte polecenia – szczególnie niewielkim firmom na eventy oraz zespołom i solistom potrzebującym uniwersalnego i przenośnego systemu, zdolnego nagłaśniać zarówno średnie sale bankietowe, jak i zapewnić dobre warunki na próbie.

Turbosound TMS 122M

Gdy dodamy wszechstronność testowanego głośnika, jakość wykonania i odporność na trudy pracy, dostajemy świetne narzędzie, które jest ciekawą propozycją dla wszystkich, którzy mają okazjonalnie bądź na stałe do obsłużenia średnie i większe sceny, będące gotowe na przyjęcie profesjonalnych muzyków.

Turbosound iQ12 i iQ15B

Postęp technologiczny, coraz wyższe wymagania, a także kompleksowość rozwiązań są czynnikami, ktore definiują to, co dzieje się w branży audio... i nie tylko. Turbosound postanowił wyjść naprzeciw coraz wyższym wymaganiom, konstruując i wprowadzając do sprzedaży nową linię produktową, jaką jest seria iQ.