Testy > Vi1000
30-11-2018 (MIT 12/ 2018 )

TEST - Soundcraft Vi1000

Życie to sztuka kompromisu. Przekonał się o tym każdy uwikłany w dźwięk branżowiec, który musiał poradzić sobie z niespełnionym riderem, źle brzmiącym zespołem, niekorzystnie ustawioną sceną względem otaczających nieruchomości itd., itp. Jednym z problemów, z którymi trzeba się zmierzyć na co dzień jest... brak miejsca na stanowisku realizacyjnym. Czasem wynika to z ograniczeń w budżecie, z liczby konsolet, z którymi przyjeżdżają zespoły, a czasem z najprostszego powodu – zunifikowanych rozmiarów tego typu konstrukcji, które mają najczęściej zbyt małe wymiary. Bus zespołowy również nie rozciąga się w magiczny sposób tylko dlatego, że postanowimy w nim umieścić konsoletę, która razem z case’em zajmuje ponad 2 m długości. Co więc zrobić, aby na tym kompromisie nie stracić? Zakupić konsoletę w rozmiarze optymalnym do pracy za pomocą dwóch rąk, której możliwości procesingu nie zajmują fizycznego miejsca, a nie odbiegają od tych dostępnych w większych modelach. Posiadających jednocześnie czytelny panel, umożliwiający szybką i płynną pracę. Czy mowa o Vi1000?

 

Nowa konsoleta Soundcrafta to naturalne następstwo zmian na rynku – jak za dawnych czasów telefony, tak teraz miksery zajmują coraz mniej miejsca przy zachowaniu funkcjonalności większych braci. Wymiary nowego modelu to 803 mm szerokości przy 351 mm głębokości, co czyni go ultrakompaktowym rozwiązaniem, zważywszy na zawarte w sercu systemu możliwości. Do dyspozycji mamy dziewięćdziesiąt sześć kanałów wejściowych (uwarunkowanych liczbą fizycznych wejść rack oraz rozszerzeń) oraz dwadzieścia cztery szyny miksujące, pracujące w trybie mono lub stereo. Panel frontowy nie odbiega wyglądem od pozostałych modeli serii Vi z trzema zerami w nazwie. Tym razem do dyspozycji realizatora mamy dwa wyświetlacze oraz szesnaście faderów służących do obsługi kanałów wejściowych i wyjściowych. Prawą stronę konsolety kończy seria potencjometrów suwakowych, umożliwiających dostęp do głównych szyn wyjściowych. Przy ekranach, podobnie jak w starszych konstrukcjach, znajdziemy szesnaście enkoderów odpowiedzialnych za obsługę processingu i wysyłek wybranego kanału.

Warto w tym momencie zatrzymać się na chwilę, ponieważ pod każdym z ekranów znajdziemy inny zestaw regulatorów. Wynika to z podziału, jaki wprowadził dawno temu Soundcraft. Zakłada on, że prawy bank złożony z ośmiu faderów zawsze służył w seriach Vi do obsługi kanałów wyjściowych. Dlatego też tylko nad położonymi po lewej stronie faderami znajdziemy pełnoprawny zestaw ośmiu enkoderów, służących do obsługi m.in gainu oraz panoramy. Czy to oznacza, że aby dostać się do tych ustawień, musimy poruszać się między bankami w obrębie tylko jednej ośmiokanałowej sekcji? Nic podobnego. Również prawa strona pozwala na przypisanie do niej kanałów wejściowych, jednak ograniczeniem w tym przypadku jest podgląd ustawień dla jednego tylko kanału po wybraniu przyciskiem select i możliwość regulacji parametrów wzmocnienia oraz usytuowania w panoramie nie za pomocą oddzielnych enkoderów, lecz za pomocą rzędu kontrolek zawartych w ramach ekranu. Ogranicza to szybkość dopasowania czułości wejścia każdego z kanałów, ale sprawia, że jest to w ogóle możliwe w tej niewielkiej konsolecie, a to jedynie kwestia wprawy, żeby rozdzielić logikę pracy na dwa różne sposoby względem każdej z sekcji. Do dyspozycji użytkownika dodano w tym przypadku duże udogodnienie, jakim jest wyzwalanie skonfigurowanych wcześniej serii kanałów po prawej stronie za pomocą przycisków zmian banków. Nowością w przypadku konsolety Vi1000 jest możliwość wybrania również kanałów wejściowych po stronie faderów wyjściowych, co sprawia, że za pomocą jednego tylko przełącznika zmiany banku możemy przywołać na raz szesnaście dowolnie wybranych kanałów, z czego wszystkie mogą obsługiwać nasze inputy lub dowolną kombinację in/out w ramach prawej strony. Brzmi trochę jak kombinacja? Być może, ale pamiętajmy, że jest to najmniejsza konsoleta z dużej rodziny, i aby nie uczyć się stołu od nowa, wystarczy posiąść umiejętność konfiguracji faderów i cieszyć się płynną pracą przy zachowaniu minimalnych rozmiarów stołu. Funkcjonalność fader glow wciąż jest obecna na pokładzie przy każdym potencjometrze suwakowym, więc z lokalizacją kanałów nie będzie żadnego problemu.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na tylny panel konsolety. Jest on zaprojektowany w sposób bardzo ergonomiczny, a ponieważ uniesione ekrany zapewniają jeszcze więcej miejsca na tzw. plecach, wszystko jest bardzo przejrzyste i łatwo dostępne. Wszystko, czyli szesnaście gniazd wejściowych opartych na złączach XLR oraz szesnaście gniazd wyjściowych w tym samym formacie. Dodatkowo bardzo istotne jest zaopatrzenie Vi1000 w dwa redundantnie pracujące zasilacze, które pozwalają zwiększyć bezpieczeństwo pracy nie tylko ograniczające ryzyko awarii jednego z nich, ale też rozwiązać problem zaniku zasilania jednej z faz poprzez podłączenie miksera do dwóch różnych źródeł. Kierując wzrok niżej, natkniemy się na gniazda MIDI, USB oraz HiQnet. Następnie znajdziemy dwie pary wyjść i wejść w formacie AES/EBU do cyfrowego wprowadzenia i wyprowadzenia sygnału z konsolety. Gniazda Dante, które w chwili obecnej są w szczycie popularności, pozwalając tworzyć sieci przesyłu sygnałów audio oraz sterujących za pomocą skrętki. Mamy w standardzie gniazda optyczne w formacie MADI oraz, co najważniejsze, cztery sloty na karty rozszerzeń, które pozwalają na dowolną konfigurację wyjść i wejść fizycznych do konsolety, korzystając z dostępnej bazy kart, obsługujących większość obecnie dostępnych standardów, ale także zapewniające potencjalnego inwestora, że jego egzemplarz nie zestarzeje się wraz z pojawianiem się nowych rozwiązań. Dostosowanie Vi1000 do nowych dróg będzie sprowadzało się jedynie do zakupu nowej karty a nie całego systemu.

 

Test praktyczny

O brzmieniu konsolet serii Vi powiedziano, napisano i wykrzyczano już chyba wszystko. W tym względzie realizator nie zazna rewolucji, a poruszać się będzie po znanej i, co ważniejsze, uznanej ścieżce. Warto jednak skupić się na zawartych w nowym produkcie procesorach BSS DPR901ii, które w liczbie ośmiu możemy zainsertować na dowolnie wybrane kanały. Nie zastępują one sekcji korekcji ani dynamiki, co oznacza, że dysponujemy kolejnym narzędziem do kreowania brzmienia poszczególnych ścieżek lub kanałów wyjściowych. Procesor ten w pełni spełnia swoje zadanie, pozwalając ujarzmić nie tylko niedostatki wykonawcze, ale też problemy wynikające z akustyki sal lub niekoniecznie riderowych systemów nagłośnieniowych. Liczba procesorów efektów pozostała na poziomie czterech sztuk. Jest to liczba wystarczająca w 90% realizacji, ale oczywiście bardziej wymagający realizatorzy, którzy stosują dużo efektów wykorzystywanych kreatywnie, powinni zaopatrzyć się w zewnętrzne urządzenia, aby te zawarte w stole służyły jako pomocnicze. Oczywiście ich jakość jest nie do podważenia, więc uzyskanie odpowiedniej barwy hall lub plate nie sprawi żadnego problemu. Bardzo ułatwiającą pracę funkcją okazał się tzw. save za pomocą przycisku „f”, służącego do tej pory jako wybór alternatywnego wejścia dla danego kanału. Od teraz możemy po użyciu tego przycisku cieszyć się obecnością danego kanału na każdej warstwie, jaką wybierzemy.

Protokół Dante doskonale sprawdza się w boju, a dodatkowa możliwość obsługi systemów Shure ULX; QLX oraz AKG DMS z poziomu ekranu, sprawia, że mamy pewność co do stanu, konfiguracji i działania tych właśnie systemów, nie pytając o to co chwila kolegi na drugim końcu krótkofalówki. Bardzo szybkie możliwości przekonfigurowania kanałów sprawiają, że wirtualna próba nie jest problemem, a ponieważ powoli zaczyna to być standardem w przypadku najbardziej popularnych zespołów – mamy pewność, że wykonując nie więcej niż trzy kliknięcia, możemy spokojnie dowiedzieć się wiele o systemie i sali, w której gramy, bez zbędnego oczekiwania na zespół wciąż leczący ból głowy po poprzednim koncercie. Oczywiście przy użyciu między innymi protokołu Dante jesteśmy w stanie również nagrać koncert lub, mówiąc ogólnie, wydarzenie, które realizujemy. Dzięki tak wyposażonej konsolecie potrzebujemy tylko laptop z programem DAW na pokładzie oraz kabel zakończony złączami RJ-45. Jak w obecnej chwili sprawdza się kluczowanie wyzwalania banków sekcji wyjściowej przyciskami sekcji wejść? Otóż trzeba poświęcić na usprawnienie stylu pracy parę chwil, ale zwraca się to z nawiązką. Warto wyrobić sobie pewne nawyki w umieszczaniu kanałów w konkretnych miejscach, również po to, aby można było ich używać razem z klawiszem „f”, który zatrzyma je na powierzchni roboczej, jeśli tego będziemy potrzebować.

 

Podsumowanie

Era miniaturyzacji w wielu dziedzinach jest już dawno za nami. W przypadku sprzętu audio proces ten jednak zdaje się dopiero rozpoczynać, gdyż z potrzeb rynku i ekonomii jest on po prostu opłacalny. Seria konsolet Vi istnieje na rynku tak długo, że ciężko nawet spodziewać się po producencie, aby dokonywane były jakiekolwiek radykalne zmiany na poziomie obsługi. Soundcraft jedynie przenosi rozwiązania z dużych konsolet do coraz mniejszych. Jeśli zatem ktoś zainteresowany jest stabilnie rozwijaną marką, która jest w niemal każdym rider’ze; jeśli ilość zajmowanego miejsca jest dla niego kluczowa, bo zajmuje się np. realizacją eventów, gdzie każdy zaoszczędzony centymetr jest na wagę złota; jeśli wreszcie planuje zakup, który będzie dzięki kartom rozszerzeń nadal aktualny po upływie paru lat – wtedy koniecznie powinien przemyśleć zakup testowanej konsolety.

 

Tekst i zdjęcia

Andrzej Skowroński

Muzyka i Technologia


PRODUCENT: Soundcraft - www.soundcraft.com

DYSTRYBUTOR: ESS Audio - www.essaudio.pl

TESTY


Soundcraft Notepad-8FX

Soundcraft Notepad-8FX, pomimo niewielkich gabarytów, oferuje najlepsze cechy znane z konsolet brytyjskiego producenta – niezawodność, najwyższą jakość przetwarzania, profesjonalne efekty i funkcje, które pozwalają na różnorodne zastosowanie. Warto podkreślić jego solidną, niemal pancerną konstrukcję i atrakcyjny design, który w połączeniu z atrakcyjną ceną czyni z niego produkt, który z pewnością warto wziąć pod uwagę podczas wyboru nowego sprzętu.

Soundcraft Ui24R

Oto produkt z zacięciem profesjonalnym, skrojony na miarę pewnych kompromisów, ale w trudnych warunkach potrafi bardzo pomóc dzięki palecie dostępnych funkcji. Stosunek gabarytów do możliwości jest w tym przypadku imponujący.

Soundcraft Vi 2000

Najnowsza propozycja jest minimalizacją formy przy zachowaniu maksymalnej treści w stosunku do odrobinę starszych i większych kuzynów Vi z serii czterocyfrowej. Dostępne są trzy ekrany dzielone dwoma rzędami enkoderów, czyli wciąż znajome ułożenie funkcji w stosunku do poprzedników, jednak w odświeżonej formie z bardziej nasyconymi kolorami.

Soundcraft Vi5000

Na zewnątrz niewiele, w środku bardzo dużo zmian spowodowało, że z bardzo dobrej konsolety została zrobiona jeszcze lepsza konsoleta, a wiadomo, że nie łatwo poprawić coś, co jest dobre. Szybsza i stabilniejsza praca. Narzędzia spełniające obecne standardy, jak dynamiczne eq czy sterowanie i podgląd parametrów mikrofonów bezprzewodowych. Dodatkowo możliwość sterowania wszystkich parametrów miksu za pomocą iPada.

Soundcraft Signature 16

Najnowsza seria mikserów firmy Soundcraft oznaczona nazwą Signature oferuje wiele nowych rozwiązań oraz wizualny powiew świeżości. Jego obsługa była raczej intuicyjna, zaś wbudowane efekty stanowią bardzo duży plus, zważywszy na cenę urządzenia.