Testy > Aria 700 Profile
27-04-2018

TEST - Prolights Aria 700 Profile

Błędem byłoby zaszufladkowanie Arii Profile jako oprawy teatralno-studyjnej. Aria Profile jest również pełnowartościowym spotem, nadającym się na estradę. Myślę, że sposób myślenia o tym urządzeniu trzeba nieco odwrócić. Dla mnie osobiście jest to spot z nożami profilowymi i z dodatkowymi funkcjami umożliwiającymi zaadaptowanie tej oprawy do warunkach teatralnych. To kolejna oprawa Prolights, którą zaliczam do bardzo udanych. Sądzę, że zdobędzie sobie szybko zasłużoną pozycję na rynku.

 

Czym jest Aria?

Aria 700 jest nieco mniejszym urządzeniem niż np. Luma 1500. Rozmiarem bardziej przypomina Lumę 700. Jak już wspomniałem, póki co doczekaliśmy się dwóch wersji Arii: spot oraz profile. Oba urządzenia różnią się nieznacznie. Wersja spot ma dodatkową tarczę gobo, a w wersji profile takiej tarczy nie ma. Jednak sama nazwa profile do czegoś zobowiązuje. Ma ona mechanizm, którego nie znajdziemy w spocie. Myślę tu oczywiście o przysłonach profilowych (nożach). Wydaje się, że zarówno w profilu, jak i w wersji spot zastosowano bliźniacze konstrukcje – dokładnie tak samo jak w dwóch wersjach Lumy (SP i SH). I tak rzeczywiście jest. Źródło świata powinno przepracować około 20 000 godzin, a układ chłodzenia w tej głowicy wygląda imponująco. Oczywiście jest to hybrydowy układ, ale wyróżnia go kilka istotnych rzeczy. Przede wszystkim średnica i nietypowy układ rurek miedzianych z cieczą. Myślę, że w warunkach domowych przy takiej średnicy moglibyśmy pomyśleć już o instalacji CO.

To oczywiście żart, ale widać, jak mocno Prolights poprawił wydajność układu chłodzenia. Po co aż taki zabieg przy chipie, który ma 400 W? To proste! W oprawie, która jest przystosowana również do teatru, dużo bardziej wydajny układ chłodzenia oparty na złożonym radiatorze i cieczy to gwarancja bardzo cichej pracy. Co prawda jest tu wentylator, ale włącza się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Czym charakteryzuje się jeszcze ten czterystuwatowy silnik? To czip w konfiguracji RGBW z możliwością wygenerowania temperatury barwowej w zakresie od 2700 do 8000 K.

W tym miejscu możemy powiedzieć o pewnej przewadze nad Lumą (która ma tylko białe LED-y). Wydaje się, że w porównaniu do Lumy z systemem filtrów CMY ten czip RGBW/FC gwarantuje zupełnie inną jakość i intensywność kolorów. Oczywiście trudno bezpośrednio porównać urządzenie z subtraktywnym i addytywnym sposobem mieszania, jednak mam nieodparte wrażenie, że dobór czipu w Arii jest doskonale przemyślany. Widać to na pierwszy rzut oka. Dalej: producent podaje, że dla dystansu 3 m głowica generuje strumień 22 361 luksów przy maksymalnie skupionej wiązce, czyli 10°, a dla tej samej odległości wynik wynoszący 2166 luksów będzie właściwy przy kącie 45°. Dodam tylko, że wartość zoom 45° to maksymalna wartość, na którą pozwala układ optyczny. Skoro mowa o układzie optycznym. Tu na uwagę zasługują przynajmniej dwie istotne cechy. Soczewki są antyrefleksyjne z powłoką achromatyczną. Oznacza to, że producent zabezpiecza się przed zjawiskiem aberracji. Myślę, że tu nie chodzi o klasyczną aberrację, występującą np. na krawędziach plamy oświetleniowej, która zdarza się np. w konwencjonalnych reflektorach. Era reflektorów LED przyniosła wiele innych problemów. Zdarza się w innych oprawach, że przy niektórych ostrzeniach plamy widać strukturę chipu czy też sam kształt układu LED, który nie zawsze jest okrągły. Lub plama nie jest jednolita. Oczywiście podałem skrajne przykłady dotyczące np. małych odległości między oświetlaną powierzchnią a głowicą LED. Sądzę, że prócz klasycznego efektu rozczepiania struktury wiązki w Arii udało się wyeliminować również te wyżej wymienione niedogodności.

 

Tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

Zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Prolights - www.musiclights.it

DYSTRYBUTOR: Show Design - www.showdesign.pl

TESTY


Prolights Stark 1000

Stark 1000 ma na pokładzie dokładnie to, co trzeba, i właściwie nic ponadto. Bo i po co? Poza tym jest to jedna z tych głowic, którą trzeba zobaczyć w akcji. Żaden tekst ani zdjęcia, ani nawet film reklamowy nie oddadzą tego wrażenia, jakie można uzyskać po kilku godzinach pracy z tymi urządzeniami.

Prolights Luma 1500 SP/SH

Bez dwóch zdań – to kawał porządnej maszyny i przy tym dobrze przemyślanej. Mocnej, jasnej i skonstruowanej tak, że i bój na polu rentalowym jej nie straszny. To ważne, bo możemy pisać sobie na łamach prasy o produktach mających podobne funkcje i być może tańszych.

Prolights Jade

Ta specyficzna konstrukcja pozwala generować wiązki (szczególnie z użyciem pryzm), które są nieosiągalne dla typowych spotów. Do tego odchudzenie oprawy umożliwia nieco szybszy ruch. A wisienka na torcie? Dla mnie jest nią decyzja konstruktorów Prolights o użyciu lampy Sirius.

Prolights Diamond19

Jeszcze niedawno system komunikacji zwrotnej RDM był rarytasem. Dziś trudno sobie wyobrazić nowe profesjonalne urządzenie, które nie będzie miało Remote Device Managament. Oczywiście w modelu Diamond19 nie zapomniano o RDM, podobnie jak o bezprzewodowym DMX. Wedle życzenia: standard WDMX jest tutaj opcją. Wbudowana bateria to również standard – i rzeczywiście Diamond także ją ma. Nie trzeba podkreślać, że żywotność tej klasy LED-ów jest spora – to 50 000 godzin.