Testy > Vertical Fogger
27-02-2018

TEST - Martin Vertical Fogger

To już kolejna propozycja zasilająca martinowską serię Thrill. Kilka miesięcy temu opisywałem głowicę ruchomą z tej serii. Przypomnijmy tylko, że rodzina produktów Thrill ma być niejako kontynuacją lubianej serii Martin DJ. Thrill to cały zestaw produktów atmosferycznych i oświetleniowych. Seria jest tak wymyślona, aby znalazły się w wszystkich produktach przemyślane i sprawdzone już przez Martina rozwiązania techniczne, jednocześnie utrzymujące rygor niskich cen. Jednym słowem – rodzina Martin Thrill ma być na każdą kieszeń. Dziś przetestujemy urządzenie atmosferyczne, czyli wytwornicę z wyrzutem pionowym.

 

Maszyny tego typu z dyszą ukierunkowaną pionowo stają się coraz bardziej popularne, skutecznie zastępując niektóre efekty pirotechniczne. Dlaczego tak się dzieję? Jest to możliwe szczególnie dzięki temu, że technologia LED jest coraz tańsza i w tego typu urządzenie można wyposażyć w optymalnej mocy zespoły LED RGB. Tym samym skondensowany snop dymu może być okraszony odpowiednią kolorystyką. Ciśnienie i ilość wyrzucanej mgły, prócz dość krótkotrwałego efektu wysokiej wiązki, mają jeszcze jedną zaletę. Mgła, gdy tylko się rozproszy, jest w stanie pokryć bardzo dużą przestrzeń w krótkim czasie. Producent gwarantuje, że maszyna Martin Thrill potrafi pokryć 480 m3 w ciągu minuty. Thrill zużywa przy pełnej mocy około 60 ml płynu, również w ciągu minuty. Wytwornicę testowałem w zamkniętym obiekcie scenicznym o wysokości 8 m. Rzeczywiście bardzo szybko udało mi się wytworzyć dość gęstą zawiesinę na całej powierzchni, co było zauważalne natychmiast przy okazji korzystania z innych źródeł światła (nie tylko tych w wytwornicy). Przyjrzyjmy się wyposażeniu tego urządzenia.

 

Konstrukcyjnie...

Rzekłbym, że wygląd tej maszyny jest dość typowy. To niewielkie urządzenie o wymiarach 455 × 311 × 199 mm i wadzę bez płynu 9,5 kg. Zbiornik z płynem ma dodatkowe zabezpieczenie, które uniemożliwia samoczynne wysunięcie czy przemieszczenie się. Na jednym z boków obudowy umieszczono wszystkie złącza. Cztery z nich to gniazda DMX w obu standardach. Dodatkowo znajduje się tu złącze typu DIN dla odbiornika sygnału z pilota. Odbiornik jest czterokanałowy, zatem przy odpowiedniej konfiguracji menu istnieje możliwość sterowania kilkoma takimi jednostkami z jednego pilota w sposób niezależny. Wybór kanału pracy definiuje się dip switchem umieszczonym w wspomnianym odbiorniku. Ostatnie złącze w tym miejscu obudowy to zasilanie. Nie zapomniano też o włączniku wspomnianego zasilania oraz o przycisku fog do ręcznego wyzwalania strumienia. Sam wyświetlacz (znajdujący się na tej samej ściance obudowy) ma mocno nieskomplikowane menu, zatem proces nawigacji za pomocą czterech przycisków jest banalnie prosty i właściwie nie wymaga korzystania z instrukcji obsługi. Zabrakło mi tu jednej rzeczy: prócz komunikatu na wyświetlaczu o nagrzewaniu się urządzenia, nie zauważyłem żadnej sygnalizacji o statusie gotowości, widocznej z większej odległości. Sygnalizacja typu ready mogłaby się przecież pojawić np. za pomocą podświetlenia zbiornika z płynem. Niestety, ten element nie został wyposażony w źródło światła. Co z pozostałym wyposażeniem? Maszyna ma w sposób stały zamontowane dwa uchwyty transportowe. W komplecie prócz systemu sterowania pilotem znajduje się dodatkowy uchwyt, który umożliwi zawieszenie wytwornicy. Dostęp do ewentualnych serwisowych czynności jest prosty. Aby dostać się do wnętrza wytwornicy, wystarczy odkręcić jeden z boków, uzyskując tym samym dostęp do praktycznie wszystkich elementów. Po drugiej stronie obudowy znajduje się filtr, który w równie szybki i łatwy sposób można zdemontować i wyczyścić. Górna część urządzenia to oczywiście wylot dyszy oraz umieszczone wokół niej dwadzieścia jeden trzywatowych, pojedynczych zespołów LED o żywotności 30 000 godzin. Urządzenie zaprojektowano w standardzie RGB, zatem każdy z kolorów ma po siedem pojedynczych źródeł LED.

 

tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Martin - www.martin.com

DYSTRYBUTOR: P.S. Teatr - www.teatr.com.pl ESS Audio - www.essaudio.pl

TESTY


Martin Mac Encore Performance WRM

Ta głowica spełniła moje oczekiwania pod każdym kątem. Konstrukcja jest bardzo prosta – wszak Encore ma tylko jedną tarczę gobo i nie ma np. pryzmy. Jednak podczas użytkowania tego urządzenia nie ma to znaczenia. Tu inżynierowie zapewnili to, co w precyzyjnej, profesjonalnej pracy jest najważniejsze. System mieszania kolorów bez przebarwień, symulacja halogenu, cicha praca mechaniki, a także to, z czego Martin zawsze słynął. Widać, że ta oprawa przetrwa lata.

Martin Thrill Mini Profile

Martin Thrill – Mini Profile to mała, lekka i szybka głowa typu spot o stałym kącie świecenia wynoszącym 14°. Jest to najtańszy i najprostszy model firmowany przez Martina. Przeznaczono go dla osób, które być może organizują mniejsze eventy, ale cenią sobie jakość.

Martin M-Touch

Zalety urządzenia to: • porządny software • M-Touch może być zastosowany jako wing do konsolet z serii M • przyzwoita cena • lekka i nieduża obudowa • łatwość programowania i logika w działaniu • czytelnie rozłożone sekcje faderów i oznaczenie kolorami poszczególnych czynności.

Martin MAC Quantum Wash

W tej głowicy zupełnie nie chodzi o gadżeciarskie rozwiązania, lecz o jak najlepsze parametry i funkcjonalność. Było to widać już przy pierwszych oględzinach. Prostota zewnętrznej konstrukcji to absolutna zaleta.

Martin MAC Viper Profile

Ujarzmiając Żmiję – test ruchomej głowicy typu spot.