Testy > IP WASHER 5 PRO
30-07-2018 (MIT 8/ 2018 )

TEST - LIGHT GO! IP WASHER 5 PRO

Z dużą ciekawością przyglądam się rozwojowi opraw z klasą IP 65. Rozkwit technologii LED spowodował bardzo duży i dynamiczny rozwój rynku urządzeń, które można używać zarówno w przestrzeniach zamkniętych, jak i na otwartym terenie. W przypadku oprawy, którą zamierzam wam przedstawić, można powiedzieć o sporej uniwersalności, dobrym wyposażeniu i solidnym wykonaniu, ale nie będę wyprzedzał faktów.

Skąd ta oprawa wzięła się na naszym rynku? Trzeba tu uczciwie powiedzieć, że bliźniacze konstrukcje pojawiają się na całym świecie. W Polsce ten produkt jest dostępny dzięki chyba wszystkim znanej firmie Show System. Firma ma szeroką ofertę, a bohater niniejszego testu wzbogacił asortyment jednej z marek dostępnych w Show System, czyli Light Go.

 

Czym właściwie jest IP Washer 44x10? Jak sama nazwa wskazuje, to naświetlacz mający aż czterdzieści cztery źródła światła RGBW, o mocy 10 W. Jeśli weźmiemy pod uwagę taką liczbę czipów, to można się szybko przekonać, że to urządzenie jest dość jasne przy stosunkowo niewielkim poborze prądu (np. w odniesieniu do urządzeń wyładowczych) i niewielkiej wadze. Ledwasher waży niespełna 11 kg, a jego konstrukcja jest dość uniwersalna. Ułożenie kierunku (tilt) ma zakres 190°. Oczywiście nie jest to zmotoryzowana głowica, zatem tę operację trzeba wykonać ręcznie. Kąt świecenia jest stały i wynosi 35°.

Do czego bym go użył? Plama oświetleniowa jest równa – nie widać hot pointów, zatem nadaje się również do pracy wewnątrz, przy oświetlaniu scenografii czy innych elementów scenicznych. Wspomniałem już o dość istotnej przewadze nad innymi podobnymi oprawami pod postacią klasy szczelności. IP 65 pozwoli nam również operować tym naświetlaczem w otwartej przestrzeni.

Przyjrzyjmy się obudowie. Podstawa zawiera zasilacz oraz panel nawigacyjny; znajdziemy tu wyświetlacz podświetlany kolorem zielonym z czteroma przyciskami nawigacji. Menu jest przejrzyste od początku do końca, zatem nie trzeba się zastanawiać ani pół sekundy nad kolejnym ruchem. Na szczytach podstawy urządzenia zamontowano gniazda wejściowe i wyjściowe zabezpieczone gumowymi zawleczkami – jak na klasę IP 65 przystało. W komplecie naświetlacza znajdziemy przewód zasilający typu unischuko-powercon IP 65 oraz przewód DMX o tej samej klasie szczelności. W komplecie producent zapewnia jeszcze dwa akcesoria: odczepianą podstawę i uchwyty umożliwiające dołączenie haków. Oczywiście są to uchwyty w standardzie Omega Lock Stage Clamp, zatem ich zamontowanie i demontaż nie zabiorą nam bezcennych minut. Sama podstawa nie jest przykręcana w sposób tradycyjny. Tu również zastosowano złączki typu Omega Fast Lock. Reasumując, zmiana lokalizacji z ledwashera z pozycji stojącej na wiszącą jest szybka, łatwa i przyjemna.

Co może być problematyczne przy czterdziestu czterech czipach zabudowanych w dość szczelnej obudowie? Oczywiście chłodzenie! Rzeczywiście, tylna ściana części z optyką jest jednym wielkim radiatorem. To rozwiązanie nie jest jednak wystarczające, dlatego w tym miejscu znajdują się również dwa wentylatory o średnicy 8 cm. Jak to się ma do klasy IP 65? Przecież nie mogą być na zewnątrz? Tu producent zastosował dość zmyślną pokrywę, gdzie przepływ powietrza jest możliwy tylko dzięki drobnym szczelinom umieszczonym od wewnętrznej strony obudowy, zatem bezpośrednie narażenie np. na bryzę wodną nie zakłóci ich działania.

 

Użytkowanie

Wspomniałem już o tym, że ten model zapewnia równe krycie plamy oświetleniowej. Jest to możliwe dzięki dość popularnym soczewkom stosowanym w wielu oprawach. Soczewka składa się z wewnętrznego komina skupiającego wiązkę, z odbłyśnika oraz perforowanej, przedniej części zapewniającej dyfuzję. To prosty i skuteczny zabieg. Co zatem możemy uzyskać za pomocą tego naświetlacza? W pierwszej kolejności przyjrzyjmy się trybom DMX. Użytkownik otrzymuje do wyboru dwa warianty pracy. Pierwszy jest czterokanałowy, zatem mamy tu dostęp do kolorów RGBW, regulowanych niezależnie z rozdzielczością 8 bit – bez opcji globalnego dimmera. Drugi tryb stanowi wariant pracy z dziesięcioma kanałami. Co prawda nie zwiększa się rozdzielczość (urządzenie będzie nadal pracować w 8 bit), ale można już nieco poszaleć. Z poziomu biblioteki prócz globalnego dimmera zyskujemy funkcję sposobu pracy dimmera. Do wybory mamy aż sześć krzywych, a w tym również imitacje bezwładności żarnika, zatem ledwasher potrafi udawać również oprawę z halogenowym czy żarowym źródłem światła.

Czy tylko sposób płynnego dimmerowania pozwala na zestawienie takiej oprawy z konwencjonalnym źródłem światła? Oczywiście, że nie. Dlatego ledwasher został wyposażony w płynną regulację CTO. W każdym momencie, jeśli mamy potrzebę operowania światłem białym, np. z temperaturą 3200 K, możemy to uzyskać jednym ruchem. A teraz wisienka na torcie: przy użyciu tej funkcji część oprogramowania odpowiedzialna za zmianę temperatury barwowej będzie reagować na zmianę pozycji dimmera. Zatem podobnie jak w przypadku źródeł halogenowych im niższa pozycja dimmera tym niższa temperatura barwowa. To prosty zabieg polegający na dodaniu innej wartości, np. diody czerwonej przy niższej pozycji jasności. W wielu oprawach brakuje tej opcji. Tu producent zrobił ukłon w stronę scen teatralnych. To jednak nie wszystko – sposób, w jaki ma obniżać się temperatura barwowa wraz ze spadkiem pozycji dimmera, można regulować płynnie, z zastosowaniem kolejnej opcji nazwanej White Color Mix. Dzięki temu można bardzo precyzyjnie skorygować ten zakres regulacji np. w stosunku do różnych mocy opraw z halogenowym źródłem światła. Nieodzownym elementem będzie również kanał odpowiedzialny za strobo. Oczywiście jest on na pokładzie z płynną regulacją częstotliwości. Dla większości będzie to oczywiste, ale spotykałem się z podobnymi urządzeniami, gdzie efekt strobo działa tylko z użyciem diody białej. Tutaj nie spotkamy się z podobnym dyskomfortem. Strobo zadziała w każdym wariancie kolorystycznym. Czy oprawa może działać z użyciem gotowych presetów? Może gotowe makra? Ależ tak! To kolejne dwa kanały, gdzie pierwszy z nich będzie odpowiadał za zmiany kolorów. Mogą to być natychmiastowe zmiany lub płynne w różnych wariacjach kolorystycznych, ale jest też możliwy tryb pulse czy fade. Dlaczego aż dwa kanały? Ponieważ do każdego makra można dopasować tempo sekwencji i za to odpowiada właśnie kolejny kanał DMX.

 

Praca stacjonarna bez sterownika DMX

Jeśli jest to naświetlacz mogący pracować również w przestrzeniach otwartych, nie wszędzie sterownik DMX będzie konieczny. Z poziomu menu użytkownik ma dostęp do wszystkich funkcji odpowiedzialnych za statyczne oświetlenie. Jasność oraz odcień można wybrać płynnie, regulując w sposób niezależny RGBW. Dotyczy to oczywiście wszystkich czipów naraz. Producent nie przewidział trybu pracy, gdzie dane sekcje czy też poszczególne czipy mogą pracować niezależnie od siebie. Gdy zajdzie potrzeba bardziej dynamicznego sposobu oświetlania, można tę oprawę przystosować do takiego wariantu pracy z poziomu menu. Do dyspozycji mamy cztery gotowe presety z różnoraką zmianą kolorów. W każdym z tych gotowych programów daje się też płynnie regulować tempo sekwencji.

 

Na co warto zwrócić uwagę?

Co prawda wspominałem o tym na początku, ale myślę, że warto podkreślić to jeszcze raz: oprawa jest bardzo solidnie wykonana i na pewno przystosowana do ciężkich warunków pracy. Choć to naświetlacz pracujący w 8 bitach, to obiektywnie rzecz biorąc, nie do wszystkich celów wyższa rozdzielczość jest konieczna – szczególnie jeśli mówimy o oświetlaniu statycznym. Po kilku godzinach użytkowania zwróciłem uwagę na jeszcze jedną rzecz: tylko w jednym momencie system załączył wentylatory. Oznacza to, że prawdopodobnie są one przeznaczone tylko do chłodzenia w krytycznych momentach, np. przy zbyt wysokiej temperaturze otoczenia. Zatem można też pomyśleć o zastosowaniu tego naświetlacza na bardziej kameralnych scenach, gdzie hałas z urządzeń oświetleniowych nie jest mile widziany. Może jednak jakieś mankamenty? Zdaje sobie sprawę z tego, że za określoną sumę pieniędzy po prostu nie da się stworzyć doskonałej oprawy, ale trochę zabrakło mi trybu, który umożliwiłby podział sekcyjny: np. cztery sekcje (ułożone rzędami) po jedenaście czipów każda. Może przesadzam? Jeśli jest to tylko kwestia programowa, to być może doczekamy się aktualizacji trybów pracy? Koniec z moimi dywagacjami. Czas na konkretne podsumowanie, najlepiej w jednym zdaniu. Otrzymujemy tu zaskakująco dobry stosunek ceny do jakości. I coś mi się wydaje, że to urządzenie widziałem już na kilku eventach...


PRODUCENT: LIGHT GO! - www.lightgo.pl

DYSTRYBUTOR: Show System - www.showsystem.pl/

TESTY


LIGHT GO! Led Bar Pro 12 × 8 W

Light Go, jako marka popularnego polskiego dystrybutora, czyli firmy Show System, cieszy się coraz większym zainteresowaniem. W ofercie znajdziemy i owszem wiele głowic ruchomych, naświetlaczy i PAR-ów ledowych (wykonanych również w oparciu o źródła światła COB), ale pewnego rodzaju nowością jest grupa LED i pixel BAR-ów.