Testy > IQ 132 B
30-09-2018 (MIT 10/ 2018 )

TEST - Evolights IQ 132 B

Biorąc pod uwagę ostatnią dekadę, firmę Music Express można zdecydowanie zaliczyć do tych, które mocno akcentują swoją obecność na rynku polskim. Po ostatnich targach w Frankfurcie możemy już mówić o sukcesie międzynarodowym. Do tak dynamicznego rozwoju tego polskiego dystrybutora i producenta przyczyniło się bezsprzecznie wdrożenie dwóch marek, które świetnie zaadaptowały się w rodzimym biznesie oświetleniowym. Myślę tu oczywiście o Light4me oraz o produktach dla bardziej wymagających odbiorców, czyli o Evolights. Głowice z tym logo gościły już na naszych łamach, ale niniejszy test jest szczególny. Evolights bardzo mocno pokazuje, do jakiego stopnia można obniżyć cenę na dość wysoką klasę produktów. I oto dziś stoi przede mną beam oparty na znanej lampie OSRAM z serii Sirius (HRI 132W), w sektorze cenowym zarezerwowanym wcześniej raczej dla amatorskich urządzeń. To dosyć zaskakujące, dlatego zamierzam sprawdzić, czy nie poczyniono tutaj zbyt mocnych oszczędności konstrukcyjnych.

 

Wszyscy wiemy, że lampa Sirius jest dość popularna w tego typu głowicach, a producenci chętnie ją wybierają do swoich konstrukcji. Przypomnijmy zatem, czym charakteryzuje się HRI 132 W. Sirius 132 wzbogacił serię kompaktowych lamp z zaaplikowanym ECG (electronic control gear). Wysoką luminację zapewnia bardzo krótki łuk lampy, ale i duże ciśnienie wewnątrz. Co udało się uzyskać Osramowi przy tak niewielkich rozmiarach i stosunkowo niewielkim poborze prądu? Przede wszystkim orientacja pracy lampy jest dowolna, zatem wiadomo już, że ten model będzie się nadawał do głowic ruchomych. Co ciekawe, w Sirius 132 mamy zagwarantowane jednolite parametry strumienia świetlnego przez cały okres żywotności lampy. Żywotność wynosi 6000 godzin. Wartość nominalnego strumienia świetlnego to 5150 lm. Lampa ta charakteryzuje się dość wysoką temperaturą barwową, wynoszącą 9200 K. Z założenia jest to lampa, nazwijmy to, specjalnego przeznaczenia. Jak już powiedzieliśmy, Siriusa cechuje wysoka luminancja, a z jej widma nie wyeliminowano promieniowania UV. Wysokie ciśnienie wewnętrzne podczas pracy Sirius HRI warunkuje pewne zasady użytkowania tego typu konstrukcji. Musi być to oczywiście obudowa zamknięta, skonstruowana specjalnie z myślą o eksploatacji takiej lampy. Mile widziane byłyby filtry obniżające promieniowanie UV do akceptowalnego poziomu. Należy pamiętać, że przy pęknięciu takiej lampy rtęć jest uwalniana natychmiast, co może stanowić pewne niebezpieczeństwo. Oczywiście opisane plusy i minusy będą dotyczyły większość lamp wyładowczych o krótkim łuku. Na koniec warto wspomnieć, że współczynnik CRI Ra niespecjalnie powala. Jego wartość wynosi 60. Pytanie jednak brzmi, do jakiego urządzenia powinniśmy zastosować taką lampę i czy na przykład przy beamie podwyższanie tego współczynnika jest konieczne... Raczej nie. Zobaczmy zatem, jak właściwości Siriusa wykorzystano w iQ 132 B.

 

Małe jest piękne

Dość obszernie opisane powyżej serce głowicy, czyli Sirius, ma jeszcze jedną niepodważalną zaletę. Przy tak niskim poborze, wynoszącym 132 W, możemy sobie pozwolić na odchudzenie zasilacza, a tym samym profesjonalne urządzenie staje się naprawdę niewielkie! Kompaktowo skonstruowana lampa o krótkim łuku pozwala również znacznie skrócić tor optyczny. Efekt? Proszę bardzo! Głowica ma wymiary 435 × 300 × 180 mm przy wadze tylko 10 kg! Tak krótki tor optyczny i niewielka waga wyeliminują nam niepożądane bezwładności przy ruchu w panoramy i tiltu, a co najważniejsze – będzie to bardzo szybkie urządzenie. Osiągi 132B wynoszą: dla panoramy przy zakresie 630° – 2,5 s, przy zakresie 540° – 2 s. Pełen zakres tiltu, wynoszący 265°, głowica jest w stanie pokonać w 1,8 s.

 

Co widać z zewnątrz i na czym zaoszczędzono?

Tytuł tej części potraktowałbym z przymrużeniem oka, bo choć widać na zewnątrz kilka tańszych komponentów, to nie mają one wpływu na funkcjonalność i poziom tego urządzenia. Myślę tu przede wszystkim o podstawie głowicy. Ledowy, czerwony wyświetlacz to pierwsza rzecz, która po pierwsze kojarzy się raczej ze starszymi lub z mniej skomplikowanymi produktami; po drugie jest zdecydowanie tańszy od ciekłokrystalicznych, kolorowych wyświetlaczy. Z boku podstawy umieszczono zespół gniazd. W przypadku złącz zasilania nie będą to gniazda typu powerCON, a nieco tańsze gniazda, bardziej popularne w sprzęcie komputerowym, typu IEC -C13. Skoro mowa o złączach – znajdziemy tu również gniazda DMX w standardzie trzypinowym. Przypuszczam, że przy seryjnej produkcji zastosowanie i tańszych gniazd, i wyświetlacza może z pewnością zaważyć na cenie. I właściwie, jeśli chodzi o zewnętrzne oględziny, trudno mówić o innych oszczędnościach. Obudowa ma metalowy korpus, a większość osłon jest wykonana z ABS-u. Nie można mieć tutaj zastrzeżeń do jakości. Zobaczmy, co kryje wnętrze z optyką.

 

Po zdjęciu osłon

Szczerze? Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy, jest taka, że nie wiem, jak właścicielowi Evolights udało się wyprodukować tak dobry jakościowo produkt w tak niskiej cenie. Na pierwszy rzut oka widać, że nie ma tu oszczędności. Silniki, krokowe, wentylatory paski, dystrybucja wiązek z przewodami – wszystko jest wykonane z dobrej jakości podzespołów i w sposób nienaganny. Ciekawostkę stanowi fakt, że w części optycznej zminimalizowano liczbę pasków. Mechanizmy tarcz mają napęd bezpośredni, podobnie jak frost. Rotacja pryzmy opiera się na trzech kołach zębatych, za posuw soczewki fokus odpowiadają cztery suwnice i dwa silniki z nagwintowanymi śrubami. To, zdaje się, dobrze rokuje długotrwałej eksploatacji. Brak pasków (szczególnie silikonowych) to mniejsze ryzyko problemów technicznych w przyszłości. Co dalej? Wewnętrzna obudowa lampy rzeczywiście jest dość szczelna. Z jednej strony widoczny jest wentylator, który właściwie uruchamia się wraz z zainicjowaniem zapłonu lampy. Ciekawie rozwiązano ukierunkowanie strumienia światła. Wąski otwór na szczycie obudowy lampy zawiera przynajmniej trzy szkła z filtrami i ma lekki kąt w stosunku do pozostałych elementów optycznych. Wygląda to tak, jakby lampa z jakiegoś powodu miała lekko nadany kąt świecenia. Być może to kwestia ogniskowania. W tym miejscu powinniśmy spodziewać się mechanizmu shutter – tak bywa w większości głowic np. typu spot. W beamie iQ 132B jest inaczej. Następnym mechanizmem jest jedyna w tym urządzeniu tarcza gobo. To stały metalowy ring (bez możliwości rotowania wzorów). Tarcza ta zawiera siedemnaście wzorów, przy czym pierwsze sześć pozycji stanowią otwory o różnej średnicy. Jest to typowe rozwiązanie przy prostych konstrukcjach, gdzie zamiast mechanizmu irys zawężenie wiązki można uzyskać poprzez mniejsze otwory w tarczy gobo. Można powiedzieć, że realnych wzorów znajdziemy tu jedenaście. Tuż przy mechanizmie gobo, konstrukcyjne bez większych niespodzianek, bo ulokowano tu tarczę kolorów. Kolorów jest dość sporo, bo aż czternaście. Znajdziemy tu zarówno dobrze nasycone kolory RGB, jak i odcienie pastelowe. Przy wielu głowicach mógłbym napisać: nie wiem, czym kierowali się inżynierowie przy finalnym doborze kolejności i rodzaju odcieni. W wielu urządzeniach zestawienie jest dość dziwne i tu też mam takie wrażenie, ale jest to mocno subiektywna ocena, zatem tę kwestię pozostawiam do indywidualnego rozważenia. W każdym razie podstawowa baza kolorów jest i działa bez zarzutu. Umieszczona powyżej tarczy kolorów pryzma ma kształt stożka i jest ośmioczęściowa. Przy tak wąskiej wiązce, wynoszącej 2°, rozczepienie pryzmatem z użyciem np. wzoru gobo daje duże możliwości. Pryzma oczywiście jest rotacyjna. Jestem coraz bardziej przekonany do tego beama. Póki co wszystkie funkcje spełniają moje oczekiwania.

Przemyślano też mechanikę frosta. Jego wychylenie jest płynnie regulowane, zatem można tworzyć dość ciekawe efekty z częściową dyfuzją, szczególnie z użyciem wzoru gobo. Daje się wykreować efekt, gdzie wzór gobo zachowuje swoją ostrość, a wiązka wokół niego jest już rozproszona, o znacznie większym kącie świecenia. Dopiero w tym miejscu, czyli powyżej pryzmy i frosta znajduje się shutter. Mechanizm jest grzebieniowy i, pomimo że producent nie podaje szybkości, to wydaje się ona być wystarczająca dla wszelkich dynamicznych efektów typu strobo. Zewnętrzna soczewka jest ruchoma i decyduje o fokusie samej plamy czy też wzoru gobo – jeśli zdecydujemy się go użyć. Mechanizm nie jest zbyt szybki, ale zdaje się, że w oprawie typu beam nie ma to kompletnie znaczenia.

 

Sterowanie

W przypadku pracy architektonicznej iQ 132B może oczywiście działać w trybach alone, master lub slave z wykorzystaniem gotowych sekwencji. Może też pracować w trybie sound, gdzie w samym urządzeniu daje się korygować czułość zabudowanego mikrofonu. Przy pracy ze sterownikiem producent oferuje nam dwa tryby, które niewiele się różnią. Między trybem standard a extended różnicę trzech kanałów można właściwie wyjaśnić jednym zdaniem. Chodzi tu głównie o rozdzielczość 16 bitów, dotyczącą panoramy oraz tiltu oraz o funkcję move in black, dostępną tylko dla trybu extended. Pozostałe parametry, takie jak np. rotacja pryzmy czy praca fokusu oraz mechanika shuttera, pozostają ośmiobitowe, niezależnie od trybu pracy.

 

Więcej urządzeń

Choć test przeprowadzałem szczegółowo z użyciem tylko jednego urządzenia, to ponad rok temu miałem okazję sprawdzić ten model w prawdziwych scenicznych warunkach, gdzie na realnej scenie użyłem ośmiu sztuk iQ132 B. Rzeczywiście jako beam z możliwością szybkiej zmiany pozycji model ten sprawdził się znakomicie i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zestawienie tej oprawy z beamami o podobnej jasności czy też zastąpienie starszych beamów tą konstrukcją będzie trafionym pomysłem. Głowica zapewnia znakomite ostrzenie wiązki, a równość promienia przy użyciu tarczy gobo plasuje się na bardzo wysokim poziomie. Ten beam sprawia wrażenie, że strumień światła zdaje się być równoległymi promieniami w całym widocznym dystansie.

Można dużo pisać o dobrej konstrukcji, która potrafi zainteresować, ale myślę, że w tym wypadku mogę odesłać czytelników do filmów przygotowanych dla Evolights. W wielu materiałach reklamowych firmy MusicExpress daje się zauważyć to urządzenie wykorzystane w różnych pokazach. W mojej ocenie jest to jedna z lepszych propozycji oferowanych przez Evolights. Czekamy na następne!

 

tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Evolights

DYSTRYBUTOR: Music Express - www.musicexpress.pl

TESTY


Evolights IQ 420 H

Postanowiłem marce Evolights podwyższyć poprzeczkę, ponieważ zarówno po modelu IQ 280, jak i po opisywanym dziś IQ 420 widać, że nie są to amatorskie głowice. Pomimo niższej ceny w stosunku do uznanych urządzeń muszę przyznać, że i konstrukcyjnie, i pod kątem zastosowanych komponentów głowica IQ 420H nie odbiega od produktów, którymi zwykle posługują się profesjonaliści.

Evolights IQ 280H

Odkręcając obudowę, można wywnioskować bardzo wiele. Gdybym porównał konstrukcyjnie IQ z inną, podobną głową, nie znalazłbym oszczędności w komponentach czy elektronice. Gołym okiem widać, że głowica jest przygotowana do różnych warunków pracy i raczej nie będzie to urządzenie, któremu nie można zaufać (to pod kątem awaryjności).

Evolights Pixel Bar 1010

Pamiętam czasy, kiedy zaczęły pokazywać się na rynku pierwsze LED bary. Z czasem możliwości efektowe popularnych modeli stały się dość powszechne. Zestawianie ich na horyzoncie sceny i tworzenie ciekawych wzorów animacyjnych do dziś jest modnym elementem kreowania light designingu. Choć tego typu urządzenia (myślę tu o LED barach bez zoomu) nie bardzo nadają się do użytku jako naświetlacze, to jednak nader często można je spotkać przy eksponowaniu scenografii czy samych artystów – myślę tu o pod