Testy > Smarty Hybrid
01-11-2018 (MIT 11/ 2018 )

TEST - Elation Professional Smarty Hybrid

Nie raz i nie dwa odnosiłem się już do tematu głowic hybrydowych, łączących trzy funkcje: beam, spot i wash. Wbrew opinii „jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego” niektóre konstrukcje są dość udane, z tym większym zaciekawieniem czekałem na tę stosunkowo nową na rynku pozycję. Podczas analizowania danych dotyczące tego urządzenia zaskoczyły mnie parametry dotyczące jasności tej głowicy. Wszak to urządzenie niewielkich rozmiarów, a strumień świetlny jest porównywalny z dużo większymi konstrukcjami.

 

Elation jako marka co jakiś czas bardzo mocno akcentuje swoją obecność na profesjonalnym rynku – w tym miejscu należałoby przypomnieć sukces głowicy Platinium FLX, docenionej między innymi na targach PLASA w 2015 za innowacyjne rozwiązania. Na naszych łamach dość często pojawiają się także inne dopracowane konstrukcje firmy. Sam miałem przyjemność zmierzyć się między innymi z opartym na układzie LED urządzeniu o wdzięcznej nazwie Artiste DaVinci. W ostatnim czasie Elation proponuje nam dwie nowości, opracowane jako głowice hybrydowe. Myślę tu o testowanej głowicy Smarty oraz o nieco mocniejszej Proteus Hybrid, której serce stanowi lampa Philipsa MSD Platinum 21R o mocy 470 W. Znalazłem już stosowną bibliotekę, zatem czas zabrać się do pracy.

 

Innowacji ciąg dalszy

Gdyby generalnie oceniać rynek oświetleniowy w kontekście dwóch ostatnich dekad, to trudno przyćmić rewolucję związaną z wprowadzeniem technologii LED do tak szerokiego i powszechnego użytku. Modyfikacji i progresowi konstrukcyjnemu nie podlegają wyłącznie oprawy z ledowymi silnikami. Tak samo duże zmiany występują w oprawach z lampami wyładowczymi na pokładzie. Ewidentnym przykładem jest źródło w Smarty. Choć niewiele się o tym mówi, to Philips w serii Platinium zastosował technologię Flex. Jak nietrudno się domyślić, jest to nieco skrócona wersja słowa flexible – na czym jednak polega ta elastyczność? Nowa lampa Platinum Flex została zaprojektowana typowo z myślą o urządzeniach automatycznych. To lampa o bardzo krótkim łuku z maksymalną mocą 280 W. Dlaczego z maksymalną? Ponieważ wzorem znanych już na rynku rozwiązań, jej sterownik został wyposażony w opcję ograniczania mocy. Użytkownik z poziomu biblioteki ma do wyboru pracę z mocą o wartości 190, 240 lub właśnie 280 W. To jednak nie wszystko. Ciekawy dodatek stanowi „deep dimming option”. Funkcja ta nijako sprzęga mechaniczne przysłony dimmera z driverem lampy, gdzie po całkowitym zamknięciu źródło światła samoczynnie ogranicza swoje zużycie. Jest to z jednej strony oszczędność energii, z drugiej, najważniejszej, wydłużenie żywotności lampy. Platforma Platinum Flex ze względu na swoje ciekawe spektrum poszerza też znacznie możliwość pracy z kolorami. Według danych Philipsa, zastosowanie tej lampy daje możliwość uzyskania szerszego zakresu korekcji kolorów. Już na samym początku brzmi to niezwykle ciekawie. Poza tym osiągi toru optycznego całego urządzenia są obiecujące. Całkowita jasność wyrażona w lumenach wynosi 11 000. Przy tak niewielkim poborze oraz dość małej obudowie to naprawdę dobry wynik. Warto też nadmienić, że żywotność lampy sięga 6000 godzin.

System chłodzenia nie jest skomplikowany. Wszystkie wentylatory związane ze źródłem światła mają ukierunkowane kanały skupiające strumienie powietrza. Jeden z nich jest skierowany bezpośrednio na lampę, dwa chłodzą przestrzeń bezpośrednio przed lampą. Przy długim okresie pracy z zamkniętym shutterem, czyli po samoczynnym aktywowaniu opcji deep dimming i zdjęciu obudowy, można zaobserwować dość ciekawy efekt. Lampa co jakiś czas generuje niewielki rozbłysk. Przypuszczam, że to efekt pobudzania gazów nieco silniejszym impulsem z elektrod po to, aby przy ograniczonej emisji lampa po prostu nie zgasła.

 

Pierwsze zaskoczenie i nie tylko

Dość obszernie opisałem doskonały wybór źródeł światła – czas na realny test dimmera. Jak powszechnie wiadomo, mechaniczne zasłanianie źródła światła nastręcza wielu problemów: od zawężającego się strumienia poprzez nierównomierny i skokowy proces, szczególnie przy niższych wartościach. Producenci od lat prześcigają się w pomysłach, jak te niepożądane efekty uboczne zniwelować. W tym wypadku inżynierowie z Elation poradzili sobie z tym wyzwaniem bardzo dobrze. Mamy tu klasyczne ząbkowane noże, ale z doklejonym dość ciemnym filtrem; wydaje się, że z elementem dyfuzyjnym. W praktyce przy zmniejszaniu wartości dimmera pierwsze w źródło światła zostają przesunięte filtry. Proces dalszego obniżania wartości dimmera powoduje, że ząbkowane noże co prawda wkraczają do akcji, ale poprzez lekką dyfuzję nie widać kształtu tych przysłon. W praktyce plama oświetleniowa do samego końca zachowuje swój kształt i co ciekawe, mechanizm ten jest niezwykle precyzyjny. Można swobodnie operować nawet najmniejszymi wartościami jasności. Oczywiście ta precyzja nie byłaby możliwa bez szesnastobitowej rozdzielczości dimmera. Ta faktycznie została zaimplementowania – i to w obu trybach, którymi głowica dysponuje. Kolejne zaskoczenie dotyczy filtrów CMY. Tu też nie znajdziemy klasycznego rozwiązania, w którym filtry są przesuwane z obu stron w źródło światła. Filtry co prawda są mechanicznie przesuwane z boku, ale tylko z jednej strony (nie są podwójne).

Zastanawiałem się, czy precyzyjne zmniejszanie nasycenia barwy będzie możliwe w zadowalającym stopniu. Tak! Jest możliwe. Wynika z tego, że same filtry nie są jednolite na całej powierzchni. Zapewne mniej intensywne są po stronie krawędzi bliższej źródła światła, a bardziej po stronie przeciwnej. Niezależnie od technologii, w praktyce zmiana intensywności działa. Mechanizm może jest nieco bardziej toporny w sensie mechanicznym i z pewnością generuje nieco większy hałas niż inne głowice tej klasy, ale ten efekt można usłyszeć przy bliskiej odległości ze zdjętą obudową. Co może okazać się tu mankamentem? Praca w trybie standard, gdzie niestety rozdzielczość dotycząca CMY wynosi tylko 8 bitów. Urzekł mnie natomiast, który być może jest związany z opisywanym wcześniej źródłem światła. Trudno mi stwierdzić, na ile rzeczywiście technologia FLEX może poprawić jakość kolorów, ale te przy pełnej intensywności wydają się być naprawdę bardzo dobrej jakości. Właściwie jeśli chodzi o wspomnianą jakość, to to samo mogę powiedzieć o tarczy, która zawiera aż trzynaście filtrów, w tym temperaturowe CTO oraz CTB. Jeśli miałbym się czepiać, to uważam, że spośród filtrów na tarczy jedynie CTO jest dosyć umowny. To moja subiektywna ocena, ale kiedy użyłem CTO, to niemal automatycznie domieszałem dla dopełnienia nieco Yellow, o bardzo małym nasyceniu. Od razu plama zaczęła przypominać prawdziwe CTO. Czego nie udało mi się uzyskać? Indeksowanie tarczy nie pozwala na pracę „pomiędzy kolorami”. Niestety, nie ma możliwości ustawienia dwóch połówek o różnym kolorze. Praca z tarczą jest możliwa tylko z pełnymi kolorami. Może to być mankamentem, ale nie musi. Idźmy dalej. Tarcze gobo zostały przemyślane tak, aby wspomagały hybrydowe wyposażenie tej oprawy. Rotacyjna tarcza w pozycji open jest przeznaczona właściwie tylko do pracy z wąskimi kątami w trybie beam. Kiedy rozszerzymy nieco kąt w zakresie przeznaczonym dla opcji spot, plama będzie po prostu nierówna z przebarwieniami. Zatem jeśli w trybie spot nie używamy wzorów gobo z rotacyjnej tatrczy, to i tak powinniśmy zmienić jej pozycję na szklany filtr oznaczony jako spot. W tym momencie w zakresie od 3° do 27° plama będzie nienaganna również z użyciem kolorów. Na wspomnianej rotacyjnej tarczy, prócz pierwszej pozycji zarezerwowanej dla wiązki spot, umieszczono osiem wzorów. Rotacja jest płynna bez efektu klatkowania, nawet przy wolnej rotacji. Czy wzory są ciekawe? Nie ma tutaj kolorowych gobo, ale znajdziemy na tej tarczy wzory zarówno symetryczne, jak i bardziej abstrakcyjne. Jest z czego wybierać. Co do stałej tarczy, to wyposażono ją również w osiem wzorów. I są to w zasadzie proste symetryczne figury i symbole. Jednak sama tarcza ma dwanaście pozycji, ale – tak jak wspomniałem – i ta tarcza ma wspomagać hybrydowe możliwości urządzenia. Pierwsze cztery pozycje to zawężenie plamy oświetleniowej, mające zastąpić płynny mechanizm irys, którego tutaj nie znajdziemy.

 

Próbujemy wycisnąć soki

Układ soczewek zoom i fokus jest rozwiązany typowo, zgodnie z ostatnim trendem konstrukcyjnym, jaki spotykam, zatem pomiędzy obiema soczewkami zamontowano zarówno pryzmy, jak i frost. Właśnie! Smarty ma dwie pryzmy. Bardzo mnie ucieszyło, że można ich używać równocześnie! To nie zdarza się w każdej oprawie mającej właśnie dwie pryzmy. Pierwsza z nich to typowa pięcioczęściowa liniówka, a druga – dość obfita pryzma stożkowa, zawierająca aż szesnaście części. Dość dużo czasu poświęciłem na różne konfiguracje związane z animowaniem za pomocą i tarcz gobo, i samych pryzm. Owszem, jest z czego wybierać i nawet przyzwyczaiłem się do tego, że rotacyjna tarcza gobo (jak napisałem wcześniej) może mieć znaczenie w zależności od tego, czy pracujemy w zakresie spot, czy beam. Ale... test musi być obiektywny. Czas na szczerą opinię. Pryzmy mają wspólny napęd bezpośredni oparty na kilku przekładniach. Ma to jedną konsekwencję, która mnie lekko rozczarowała. Pryzmy, i owszem – mogą działać wspólnie, ale zawsze będą miały tę samą prędkość i ten sam kierunek.

 

A co poza tym?

Warto wspomnieć kilka słów o ogólnym wyposażeniu tej hybrydy. Wyświetlacz jest kolorowy,  menu jest dość logicznie ułożone, a nawigację ułatwiają ikonki.W każdej z grup oznaczonych odpowiednim symbolem znajdziemy niezbędne opcje. Może (biorąc pod uwagę mój wiek i lata pracy z oprawami oświetleniowymi) przydałby się nieco większy rozmiar serwowanych informacji w głównym oknie menu, ale to co najważniejsze, czyli cyfry oznaczające adres, są widoczne z daleka. Reszta informacji, czyli np. wybrany tryb, jest już nieco mikroskopijna. Wnikając w poszczególne opcje, rozmiar fontów jest już odpowiedni, nawet dla moich oczu. A co dokładnie znajdziemy w zasobach menu? Nie zawiodłem się, jeśli chodzi o protokoły. Oprawa pracuje z DMX wraz z RDM oraz z Art-NET i sACN. System bezprzewodowy jest i nawet w standardzie głowica posiada składaną antenę z boku podstawy – w menu znajdują się wszystkie niezbędne parametry do określenia pracy w wymienionych wariantach. Jeśli chodzi o standard transmisji bezprzewodowej, to Elation preferuje system własnej produkcji o nazwie E-FLY. Na stronach firmy znajdziemy bez problemu również stosowne urządzenia peryferyjne w tym samym standardzie. Jeśli protokoły Art-Net i sACN, to i złącza RJ45. Owszem, są dwa, a DMX ma pięciopinowe gniazda umieszczone klasycznie w podstawie głowicy.

Wróćmy na chwilę do zasobów menu i oprogramowania. Głowica ma dwa podstawowe tryby, czyli standard i extended. Różnią się tak naprawdę rozdzielczością w sensie bitów w poszczególnych opcjach. I tak, w trybie skromniejszym, na dwudziestu czterech kanałach zrezygnowano z wyższych rozdzielczości, między innymi dla mieszania kolorów, opcji zoom i focus, a także dla rotacji gobo. W obu trybach zachowano jednak wyższą rozdzielczość dla panoramy i tiltu oraz dla dimmera. Bardziej skrupulatny, zawierający trzydzieści jeden kanałów tryb pracy, ma właściwie w każdym istotnym parametrze rozdzielczość 16 bitów. Wspomniałem, że są to dwa podstawowe tryby. Istnieje jeszcze jeden wariant, który bardzo lubię, a który niestety nie jest jeszcze powszechnie stosowany. Elation wyposażyło menu Smarty w możliwość zbudowania własnego trybu. Sami możemy określić liczbę kanałów i to, co się ma na nich znaleźć. Na szczęście nigdy nie musiałem korzystać z takiej deski ratunkowej, ale pamiętajmy o tym, że nie każdy event jest wyposażony po zęby w absolutnie profesjonalną instalację i w sterowniki zabezpieczające odpowiednią liczbę linii i (w zależności od ilości użytych opraw) w odpowiednią liczbę wolnych kanałów.

 

Czy to hybryda?

Zdecydowanie tak – i z pewnością jest to alternatywa dla wielu rozwiązań, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę naprawdę dobre źródło światła. Mała moc, krótki łuk, zadowalająca ilość lumenów. Dobre kolory i nienaganne możliwości animacyjne. Tryb beam? Jak najbardziej! Można nakłonić tę oprawę do pracy z wąskim strumieniem, który będzie symulował niemalże równoległe ułożenie wiązki. Jednak najbardziej rozczarował mnie tryb wash. Owszem, zakres zoomu jest dosyć spory, ale do naprawdę równego krycia z sporym kątem świecenia trzeba się wspomagać filtrem frost.

Pomimo kilku drobnych uwag, które postanowiłem zamieścić w niniejszym tekście, mam bardzo pozytywne odczucia. I podtrzymuję to, co napisałem na samym początku: Elation co jakiś czas zaznacza swoją obecność na rynku, mocno sygnalizując, że również należy do profesjonalnego grona producentów.

 

tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Elation Professional - www.elationlighting.eu

DYSTRYBUTOR: SG Light - www.sglight.pl Elation Professional - www.elationlighting.eu/pl

TESTY


Elation Professional Artiste DaVinci

Choć często mam niewątpliwy zaszczyt otrzymywać do testu urządzenia, które jeszcze nie trafiły do sklepów (zdarzały się też prototypy od zaprzyjaźnionych marek), to Artiste miał już swoją premierę jakiś czas temu. Mimo to nadal jest nowością na rynku. Mając to na uwadze, wielu z nas zastanawia się zapewne nad nową propozycją Elation, zadając sobie pytanie, czy aby na pewno nie powinna zasilić zapasów magazynowych..? Niewątpliwie należy ten produkt wziąć pod uwagę w takich rozważaniach.

Elation Professional Platinum Wash ZFX Pro

Platinum Wash ZFX Pro to ruchoma głowica LED.

Elation Professional Design Wash LED Pro

Design Wash LED Pro to ruchoma głowica typu wash zbudowana w oparciu o źródła LED, przeznaczona do profesjonalnych zastosowań.