Testy > K-eye S10 HCR
29-05-2018 (MIT 6/ 2018 )

TEST - Clay Paky K-eye S10 HCR

Zastanawiam się, czy to nie jest czasem firma, która najczęściej wywołuje moją zawodową euforię. Nie mogę wymienić wszystkich opraw, które spowodowały moje pozytywne zaskoczenie, ale było ich naprawdę sporo. Wymienię tylko kilka produktów, które królowały i nadal królują na światowych scenach. Z pewnością będzie to A.leda B-eye, Sharpy, Mythos i Scenius. Ciekawym i moim zdaniem niedocenionym produktem jest też Spheriscan. Co by nie mówić Clay Paky potrafi zaskoczyć, a dziś chciałbym się przyjrzeć kolejnej oprawie, która moim zdaniem pretenduje do czołówki zaskakujących produktów Clay Paky.

 

Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora, firmy Prolight, został wypożyczony naszej redakcji egzemplarz testowy. Oczywiście nie jest to już żadna wersja prototypowa. To w pełni działająca oprawa. W momencie, kiedy piszę te słowa, S10-tka znajduje się już oficjalnie w katalogach Clay Paky, choć nie trafiła jeszcze do sprzedaży. Póki co oprawa jest testowana w showroomie firmy Prolight i – jak wspomniałem wyżej – użyczono ją również mnie. Myślę, że kiedy ten test trafi do druku, każdy „wielbiciel światła” będzie miał już swobodny dostęp do serii K-eye.

Na czym w ogóle bazuje seria K-eye? Są to póki co cztery oprawy, dwie z nich to głowice ruchome oznaczone jako K10 i K20 HCR oraz ich statyczne odpowiedniki, czyli modele S10 oraz S20. Choć w modelach statycznych kierunek świecenia trzeba doprecyzować ręcznie, to jednak nie zostały one pozbawione do końca mechaniki. W modelach „s” uwzględniono zmotoryzowany zoom. K-eye różnią się też kształtem. Głowice z tej serii wyglądem przypominają nieco B-eye, zatem tarcza z soczewkami jest okrągła. Model K20 ma 37 modułów LED, a K10 ma ich 19. Modele statyczne mają nieco mniej modułów. S20 ma ich 32, a dziś opisywany S10 – 17. Różnice są również w kształcie części z optyką.

S-ki w części z optyką mają prostokątny kształt. Tutaj różnice się kończą. Oczywiście modele z większą liczbą modułów będą nieco jaśniejsze, ale same czipy są takie same w wszystkich czterech oprawach. Opiszę ich właściwości na podstawie modelu S10.

 

Sprawdzona metoda multichipu?

Gdybyśmy przyjrzeli się urządzeniom ledowym przystosowanym do pracy studyjnej czy teatralnej, to można by je podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to ta, gdzie dla poprawy jakości światła wyposażone są one w tzw. multiczipy. Prócz standardowych kolorów diod, czyli RGB, producenci dokładają jeszcze kilka innych kolorów. Chodzi o to, aby w jak największym stopniu wypełnić widmo, aby nie pozostawić swoistych „niecek” w spektrum światła. Po takim zabiegu możemy spodziewać się np. wyższego współczynnika CRI. Nie jest to jedyna metoda podwyższenia CRI w układach ledowych. Zupełnie niedawno ta sztuczka udała się również i przy białych ledowych źródłach światła. W skrócie metoda polega na tym, że aby wyrównać widmo i jeśli czegoś nie można uzupełnić, to wystarczy odciąć pasma, które są najbardziej intensywne. No i tak w rzeczywistości jest. Filtruje się białe układy LED w taki sposób, aby CRI było wyższe. O układzie CRI kontra układy LED wiele już napisałem, więc nie ma sensu tego powtarzać. O innych (bardziej skutecznych metodach pomiarów) pisałem przy okazji innego testu. Zachęcam zatem do czytania również numerów archiwalnych. Wracając do S10: na jaką metodę uzyskania dobrego wyniku CRI zdecydował się Clay Paky? Jak wskazuje podtytuł, zaprzęgnięto tutaj do pracy czipy sześciokolorowe.

Różni producenci stosują różne konfiguracje dla poprawienia jakości całego spektrum źródła światła. Clay Paky w tym wypadku zastosował następujące kolory LED-ów: R, G, B, cyan, amber, lime. Jaki wynik CRI udało się uzyskać? Naprawdę imponujący! Według pomiarów CRI wynosi 97, w porywach do 99! Wynik rzeczywiście bardzo dobry!

 

Prawie jak głowica

Z daleka oprawa wygląda jak kwadratowa głowica ruchoma. Ma klasycznie wyprowadzone ramiona i cała część z optyką może wykonać podobny jak w głowicach ruch w tilcie, tyle że z użyciem siły mięśni. Nie ma tu silników, a po ustawieniu odpowiedniego kierunku ułożenie części z optyką zabezpiecza się śrubą.

Bardzo pomysłowo dopracowano mechanizm zoom. W S10 – jak wspomniałem – mamy do dyspozycji 17 ledowych czipów, zatem na ruchomej części przedniej obudowy zamontowano również 17 szklanych soczewek. Ten element ma swoją wagę. Przy zoomie o zakresie od 6 do 50°, przednia część z soczewkami może odsuwać się na ponad 4 cm w stosunku do obudowy. Do tego celu zastosowano aż 4 silniki i 8 suwnic. Wyobraźmy sobie sytuację, co w przypadku nagłej utraty zasilania? No cóż. W wielu głowicach zwracam uwagę na to, że bezwładne opadanie soczewek może być destrukcyjne. Tutaj, za każdym razem przy utracie zasilania mechanizm zostaje bezpiecznie w powolny sposób opuszczony. Kolejny plus – tym razem dla bezpiecznego użytkowania tej oprawy.

 

Gdy przyjrzymy się bliżej…

Co znajduje się w środku? Choć same czipy są sześciokolorowe, to sposób ogniskowania w gruncie rzeczy jest taki sam, jak w oprawach typu B-eye. Światło z czipów ledowych wpada do światłowodowych, zabudowanych elementów o wysokości 5 cm. Następnie strumienie z poszczególnych czipów trafiają do przednich soczewek. Ale czipy wielokolorowe to właściwie same zalety. Wspomniałem już o imponującym CRI, ale K-eye oferuje także rozpiętość temperatury barwowej od 2500 do 8000 K. System pracy CTC opiera się na korekcji w zakresie kolorów RAGCB. To nie wszystko – multiczipy otwierają jeszcze więcej możliwości. Urządzenie może pracować praktycznie w każdym możliwym trybie. Technologię HCR określa się jako ekskluzywną platformę stworzoną dla potrzeb naprawdę wymagających projektantów oświetlenia. Te rozwiązania stworzył wspólny zespół Osrama oraz Clay Paky. Jaki jest efekt tego działania? Dla mnie rzeczywiście powalający. Można powiedzieć, że z tej oprawy da się „wycisnąć” dosłownie wszystko, zarówno pod kątem światła białego, jak i kolorowego. Tu żaden artykuł nie odda specyfiki tego urządzenia. Wspomniałem o mnogości trybów, a raczej sposobów kontroli kolorów. Oto i one:

- RAW – umożliwia niezależne sterowanie każdym wybranym kolorem

- HSL – to algorytmiczne rozwiązanie, gdzie użytkownik ma do dyspozycji parametry dotyczące barwy, odcieni, nasycenia oraz dwie dodatkowe funkcje dotyczące sposobu zmiany koloru

- RGB – nie trzeba tu zbyt wiele tłumaczyć, to odwzorowanie sposobu pracy aparatu z systemem kolorów RGB

- CMY – podobnie jak w trybie RGB, pozwala odwzorować sposób pracy urządzeń wyposażonych w CMY.

Właściwie to, co napisałem powyżej, powinno być wystarczającym argumentem, by rozpalić w nas chęć do przetestowania tej oprawy. To jednak nie są jej wszystkie możliwości. Nie mogło zabraknąć czegoś, co w branży nazywamy „tungsten mode”. Akurat w S10 ten tryb nazwano po prostu: halogen mode. Wszyscy już domyślamy się, o co chodzi? Tak! K-eye potrafi udawać oprawy konwencjonalne, ale bardzo precyzyjnie można ustalić, jakie konkretnie. Mamy do wyboru pięć trybów pracy „halogenowej”. Przykładowo możemy pracować w trybie oprawy z źródłem o mocy 750 W, jak i 2500 W. Symulacja nie dotyczy tylko tzw. bezwładności żarnika. Zmienia się również temperatura barwowa, dokładnie tak jak w oprawach halogenowych. Nie mogłoby zabraknąć oczywiście definiowanej, krzywej dimmera. Oczywiście – dimmer ma rozdzielczość szesnastobitową i może pracować w czterech różnych wariantach krzywej. Korekcja typu gamma RGB? Proszę bardzo. Do wyboru najpopularniejszy tryb 2,2, ale i też 1,5. PWM? A jakże! I to dziesięciozakresowy. Nie sposób wymienić wszystkie naprawdę profesjonalne i przemyślane funkcje. Wspomnę jeszcze tylko o jednej. Urządzenie może pracować w definiowalnej przestrzeni RGB – może to być przestrzeń natywna lub sRGB.

 

Nie pierwszy, nie ostatni

Oczywiście, że tak! Ze znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że wszystko, co napisałem o tej oprawie, można znaleźć w innych urządzeniach. Owszem! Sam opisywałem już oprawy o tak przemyślanej strukturze pod kątem kreowania dokładnie takiego światła, jakie sobie życzę. Jednak z chęcią porównałbym ten aparat z konkurencyjnym o podobnych możliwościach. Technologia idzie naprzód, zatem śmiem przypuszczać, że im nowszy produkt, tym bardziej doskonały. A i cena wydaje się być całkiem przyzwoita, jak na takie profesjonalne narzędzie. Kto nie miał okazji, a ma potrzebę wykreowania światła o znakomitej jakości, powinien przyjrzeć się serii K-eye.

 

tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Clay Paky - www.claypaky.it

DYSTRYBUTOR: Prolight - www.prolight.com.pl

TESTY


Clay Paky Mythos

Podczas pierwszych oględzin naszą uwagę przykuje zdecydowanie zewnętrzna soczewka. Głowica jest hybrydą – stanowi połączenie spota i beama. Zakres zoomu wynosi od 4º do 50º – jest naprawdę imponujący.

Clay Paky A.leda B-Eye K20

A.leda B-Eye K20 to doskonały wash ledowy, który genialnie miesza kolory (światłowód przed soczewką zbierający światło oraz mieszający składowe RGBW), a do tego daje mocno odciętą wiązkę światła bez niepotrzebnych poświat (soczewki PC).

Clay Paky Alpha Beam 300