Testy > Ovation F 265 WW
01-02-2019 (MIT 2/ 2019 )

TEST - Chauvet Pro Ovation F 265 WW

Jeszcze dwie dekady temu większość realizatorów studyjnych i teatralnych mogła tylko pomarzyć o urządzeniach LED, które równałyby się współczynnikiem oddawania barw czy też precyzyjnym dimmerem z Fresnelami opartymi np. na lampach halogenowych. Jednak doczekaliśmy takich czasów. Dziś osiąganie CRI 95+ na rynku opraw profesjonalnych staje się standardem. Przyglądając się firmie Chauvet trzeba mocno podkreślić, że rodzina produktów z wspólnym przedrostkiem Ovation jest całkiem spora. Są to oprawy typu PAR, oprawy profilowe oraz urządzenia z soczewką Fresnela. Produktów (wraz z nowościami) w tej serii znajdziemy ponad 20, a dziś przyjrzymy się Fresnelowi oznaczonemu jako F-265 WW.

 

Choć w rodzinie Ovatiom znajdziemy Fresnele z opcją kolorowych czipów, to jednak do testu wybraliśmy bardziej klasyczną konstrukcję, opartą na białym silniku LED. Czip ten powinien przetrwać aż 50 000 godzin. Natywna wartość temperatury barwowej wynosi  3142 K. Wspomniałem już o współczynniku CRI bo warto również się nim pochwalić. Ten model z serii OVATION osiąga wynik 96. Przy minimalnym zoomie z odległości 5 metrów urządzenie wygeneruje strumień o wartości 4010 luksów. Jeśli chodzi o zoom maksymalny to wartość mierzona z tej samej odległości wyniesie 1162 luksy. Warto też wspomnieć o dużej rozpiętości regulacji PWM, ale do tego odniosę się nieco później. Do dzieła!

 

Całkiem klasyczny.

Oprawa wygląda jak klasyczny Fresnel ale jak to bywa w takich urządzeniach z ledowymi silnikami szybko można się zorientować choćby po braku pokrętła zoom oraz po wyświetlaczu, że jest to urządzenie nowszej generacji. I rzeczywiście. Z tyłu znajdziemy czytelny wyświetlacz z czterema przyciskami nawigacji oraz dwoma pokrętłami zoom i dimmer, których działanie opiszę później. W tej samej części obudowy znajdziemy komplet gniazd DMX w obu standardach oraz power in/out.

Z rzeczy na które warto zwrócić uwagę to system rozbudowanych klap do reflektora. Bardzo często zdarza się sytuacja, że odpowiednie „wyklapowanie” a tym samym wycięcie kształtu czy rogu przestrzeni którą oświetlamy jest problematyczne ze względu na sam mechanizm klap. W każdym typowym zestawie będą to dwa dłuższe i dwa krótsze skrzydełka. Każdy, kto fokusował kiedykolwiek ręcznie wie, że charakterystyczne „ząbki” odkładające się na oświetlanej powierzchni (a pojawiające się ze względu na ten mankament), są czasem zmorą. Tu klapki zostały zmodyfikowane. Krótsze części zostały wyposażone w dodatkowe rozsuwane niczym skrzydła elementy. W praktyce w razie potrzeby możemy wykreować cztery dłuższe klapy zamiast dwóch krótkich i dwóch długich. Prosty zabieg, który sam nie wiem dlaczego nie jest powszechnie stosowany u innych producentów opraw teatralnych, choć tego rodzaju rozwiązanie można spotkać w urządzeniach studyjnych.  Reflektor waży nieco więcej od klasycznych konstrukcji ale w granicach rozsądku. Jego waga wynosi 7,9 kg. Obudowa i wielkością  przypomina  klasyczny 1 kW reflektor typu Fresnel. Sama w sobie jest estetyczna, a  ustawianie kierunku oraz zabezpieczanie pozycji można przeprowadzić za pomocą dwóch wygodnych typowych uchwytów kontrujących.

 

Przewaga nad konwencjonalnymi reflektorami?

Konstrukcyjnie można powiedzieć, że jest to klasyczny układ jednosoczewkowy. Choć nie jestem przekonany, czy do „odpowiedniej dystrybucji światła” wewnątrz nie zastosowano dodatkowej soczewki umieszczonej w sposób stały na samym źródle LED. Pamiętajmy, że w konwencjonalnej oprawie znalazłby się odbłyśnik. Ledowe źródło ze względu na specyfikę czipu oddaje światło tylko w jednym kierunku, zatem „pokrycie” całej soczewki Fresnela wewnątrz oprawy bez odbłyśnika teoretycznie wymagałoby dodatkowego supportu. Niestety nie stwierdzę tego jednoznacznie ponieważ źródło obudowane jest swoistym kołnierzem, a raczej miechem składającym się w harmonijkę podczas zmian pozycji zoom. Po co taki zabieg? Obudowa ma praktycznie z każdej strony umiejscowione siatki z otworami, aby skuteczniej odprowadzać ciepło. I tu nie bez powodu wspomniałem o klasycznej konstrukcji jednosoczewkowej, ponieważ regulacja zoom odbywa się dokładnie tak jak w konwencjonalnej oprawie typu Fresnel, czyli źródło światła przesuwa się względem soczewki Fresnela. Gdyby nie użyto wspomnianego miecha okalającego czip led,  światło w sposób niepożądany wydostawałoby się przez szczeliny w obudowie.

Miech osłaniający źródło światła jest tu jedynym rozwiązaniem, ponieważ czip led ma potężny support w postaci układu chłodzenia. Oprawa jest bardzo mocno wyciszona i przystosowana do studyjnej pracy. Układ chłodzenia z radiatorem oraz rurkami z cieczą zajmuje sporą część miejsca wewnątrz oprawy, ale dzięki temu Ovation można użyć w trybie całkowicie bezgłośnym. Ale nawet przy wymuszeniu obiegu powietrza za pomocą wentylatora układ ten nie pracuje głośniej niż przeciętny wentylator w komputerze. Sam zoom jest sterowany elektronicznie. Tu nie przewidziano  możliwości dokonania  mechanicznej, a raczej  manualnej korekty kąta – to w kontekście porównania do konwencjonalnych urządzeń. Zoom w zakresie  od 27° do 68° można regulować za pomocą DMX lub przy pomocy menu. Źródło światła wraz z sporym układem radiatora przemieszcza się na dwóch suwnicach napędzanych za pomocą długiej śruby. Układ napędowy stanowi silnik połączony paskiem klinowym z wspomnianą śrubą. Mechanizm działa dość wolno, ale z założenia tego typu oprawy wykorzystuje się raczej z statycznym kątem świecenia. Proces samej regulacji dwóch najważniejszych parametrów czyli zoom oraz dimmer jest w pewien sposób zdublowany. W tylnej części obudowy zastosowano dwa pokrętła z opcją push. Czyli nawet, kiedy oprawa jest sterowana z DMX poprzez dwukrotne kliknięcie  w pokrętło z tyłu obudowy można wywołać funkcję dimmer lub zoom, aby ustawić inną wartość. Jednak przy pracy z DMX ręczna korekta będzie tylko chwilowa. Po kilkunastu sekundach oprawa powróci do wartości nadanej za pomocą sygnału DMX. Nie oznacza to jednak, że urządzenie nie może pracować bez sterownika. W menu znajdziemy zakładkę static, gdzie wszystkie parametry czyli zoom dimmer i strobo będą dostępne z poziomu menu.

 

Co Chauvet oferuje użytkownikowi?

Zdecydowanie to urządzenie nadaje się do studyjnej i teatralnej pracy. Plama oświetleniowa jest bardzo równa (jak to we Fresnelu), choć tu warto podkreślić że Ovation posiada soczewkę nie szklaną a wykonaną z tworzywa sztucznego. Co dalej? Sama oprawa ma właściwie wszystkie, potrzebne opcje. Mam tu na myśli np. tryby pracy dimmera. Użytkownik może wybrać jedną z czterech opcji i idealnie zestawić ją z czasem bezwładności źródła światła np. w bardziej klasycznej oprawie. Co istotne przy ledach? Oczywiście PWM. I tu się nie zawiodłem. Rozstrzał wartości obejmuje zakres od 600 HZ do 25 kHZ. Prócz trybu pracy Master Slave oraz manual istnieje kilka wariantów odnośnie pracy ze sterownikiem. Producent zaimplementował 4 mode'y. Po co aż tyle w Fresnelu? Postanowiono uprosić do granic możliwości zdalne sterowanie tym urządzeniem np. za pomocą jednego kanału. W przypadku wybrania tego mode'u poprzez DMX będziemy mogli kontrolować tylko dimmer z rozdzielczością 8 bitów. W F265 znajdziemy też dwa tryby 2 kanałowe. W pierwszym z nich będzie możliwość pracy również tylko z dimmerem, ale już w rozdzielczości 16 bitów. Drugi tryb to dwie różne funkcje. Pierwszy kanał odpowiada za dimmer (podobnie jak w pierwszym wypadku tylko 8 bit) a drugi kanał będzie obsługiwał zoom. Tzw. full opcję uzyskamy po wyborze 5 kanałowego trybu pracy. Prócz większej rozdzielczości dimmera no i oczywiście dostępu do regulacji zoom zyskujemy możliwość zapanowania nad opcjami dotyczącymi strobo. W tym trybie ostatni kanał dotyczy zdalnego resetowania urządzenia.

 

Jest taki czas.

Jest taki czas, kiedy to ostatecznie kończę pracę z danym urządzeniem. Ostatnio nader często o tym piszę, że jest mi trudno oddać dystrybutorowi daną oprawę, mając poczucie, że jeszcze chwilkę chciałbym z nią popracować. Zastanawiam się czy to nie wynika z mojej ogólnej fascynacji oświetleniem. A może właśnie nie! Być może na rynku profesjonalnym pojawiają się coraz to doskonalsze urządzenia i ten zachwyt jest uzasadniony. W każdym razie w tym przedziale opraw Chauvet klasyfikuje się dość wysoko.

 

tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

zdjęcia

Aleksander Joachimiak

 


PRODUCENT: Chauvet Pro - www.chauvetprofessional.eu

DYSTRYBUTOR: LTT - www.ltt.com.pl

TESTY


Chauvet Pro Maverick MK Pyxis

Firma Chauvet gości na naszył łamach cyklicznie z precyzją szwajcarskiego zegarka. Głównym powodem jest to, że marka bardzo dynamicznie reaguje na potrzeby rynku, wdrażając sukcesywnie kolejne nowości. Opisywaliśmy już urządzenia z serii Rogue – w chwili obecnej, biorąc pod uwagę również nowe modele, rodzina ta rozrosła się do dziesięciu różnych głowic. Równie ciekawą serię stanowi Maverick. Wśród czterech nowości z tej serii znalazł się bohater niniejszego testu, czyli konstrukcja o wdzięcznej

Chauvet Pro Maverick MK3 Wash

Kolejny raz sięgamy po urządzenie marki Chauvet. Dzięki uprzejmości firmy LTT (polskiego dystrybutora) otrzymaliśmy tę oprawę do testów dość szybko – jak tylko pojawiła się na rynku. W redakcji model MK3 spędził kilka tygodni. To jeden z najdłużej przeprowadzanych testów, które miałem przyjemność wykonać.

Chauvet Pro Rouge R1 FX-B

Każdy z nas lubi nowe urządzenia. Odkrywanie ich możliwości jest czystą przyjemnością. Jednak w przypadku tego Chauveta eksplorowanie kolejnych funkcji i możliwości powodowało moje spore zaskoczenie. Duże brawa dla konstruktorów i pomysłodawców.

Chauvet Pro Maverick MK2 Spot

Serce głowicy stanowi moduł LED 440 W, generujący (przy 5 m) 18 079 luksów przy skupionej wiązce 13° oraz 2518 luksów przy maksymalnie rozszerzonym zoomie do wartości 37°. Temperatura barwowa zespołu LED-ów wynosi dokładnie 6808 K, a producent określa jego żywotność na 50 000 godzin. Ta pozytywna informacja powinna zadowolić wszystkich właścicieli firm rentalowych.