Testy > Extreme 440 Pro
31-08-2018 (MIT 9/ 2018 )

TEST - Brighter Extreme 440 Pro

Po raz drugi w redakcji zagościła głowica opatrzona znakiem firmowym pochodzącym z Polski. Firmę tę starałem się przybliżyć naszym czytelnikom przy okazji testu innej głowicy, o symbolu Smart Spot 330 Pro. Dziś mam okazję zajrzeć do wnętrza urządzenia, którego źródło światła stanowi lampa wyładowcza Osrama z serii Sirius. W Polsce ten produkt dzięki marce Brighter jest znany pod symbolem Extreme 440 Pro.

 

Na początku trzeba poruszyć jeden ważny wątek. Wszak każdy, kto przyjrzy się bliżej wyposażeniu oraz zdjęciom prezentowanej głowicy, wyciągnie jeden wniosek – ta konstrukcja z pewnością jest inspirowana głowicą Mythos. Podobieństw czy wręcz takich samych rozwiązań jest tu dość sporo. Od ruchomej przedniej soczewki, poprzez układ chłodzenia i rozłożenie punków z wentylatorami, a na systemie opartym na trzech tarczach z kolorami kończąc. Dziś nie będziemy zajmować się jednak oczywistymi podobieństwami czy wręcz takimi samymi rozwiązaniami. Niniejszy test jest indywidualnie skoncentrowany na produkt Brighter Extreme 440 Pro.

 

Powoli się zaprzyjaźniamy

W stylistyce różnych produktów Brighter dostrzegam dużo podobieństw – wszak to jedna rodzina. Obudowa wygląda na solidną, większość części jest metalowa, za wyjątkiem pokryw optyki, osłon ramion oraz szczytów podstawy. Te wykonano z gustownie wykończonego tworzywa ABS. Z pewnością ta głowica jest większa i nieco cięższa, gdybyśmy mieli ją zestawić np. z modelem 330.

Waga 440-tki wynosi 30 kg, a w pozycji pionowej głowica mierzy 667 mm. Urządzenie ma blokady transportowe panoramy i tiltu. Przy zestawieniu przedniego panelu modelu 330 z 440 nie znajdziemy istotnych różnić. W obu głowicach zamontowano prawdopodobnie ten sam jednokolorowy wyświetlacz i te same przyciski nawigacji. Jednak z tyłu wygląda to nieco inaczej. Znajdziemy tu gniazda DMX w standardzie 5 pin, złącze zasilania, włącznik oraz dwa złącza ethernetowe. Przy tej okazji warto wspomnieć, że głowica może działać również jako konwerter (bramka) sygnałów. Przykładowo, doprowadzając do tego urządzenia za pomocą złącza RJ ArtNet, dalej sterowanie możemy dystrybuować złączem DMX.

 

Konstrukcja otwarta

Gdybym ponownie miał się odnieść do modelu 330, to tu akurat różnice będą istotne, przynajmniej jeśli chodzi o część związaną ze źródłem światła. Po pierwsze, jest tutaj lampa wyładowcza. Wewnątrz głowicy znajduje się zupełnie inny sposób dystrybucji powietrza niezbędnego do chłodzenia. Kosz lampy jest otwarty, a nie szczelnie zabudowany. Po obu stronach umieszczone są wentylatory (jeden tłoczący, drugi odprowadzający), które przylegają bezpośrednio do zewnętrznych kratek w osłonie optyki. Wewnątrz znajdziemy jeszcze jeden wentylator z ślimakową dmuchawą skierowaną bezpośrednio w źródło światła oraz ostatni, niewielki wentylator wspomagający ruch powietrza wewnątrz części z optyką. Taki układ chłodzenia generuje niestety dość spory hałas. Wracając do źródła światła – przypomnijmy tylko, że Sirius tej klasy ma temperaturę barwową 7000 K.

 

Czym jest Extreme 440 Pro?

To oczywiście konstrukcja hybrydowa, czyli spotobeam, czy też beamospot. W zależności od trybu pracy głowica może generować różny kąt wiązki. I tak w przypadku używania jej jako beam to urządzenie będzie miało zakres od 2,5°do 4°; w trybie spot możliwa jest praca w zakresie od 4°do 50°. Na pokładzie 440-tki znajdziemy dwie tarcze gobo, tarcze animacyjną, system mieszania kolorów CMY opartych na trzech tarczach, dwa pryzmaty oraz filtr frost. Zakres obrotu w panoramie obejmuje 540°, a ruch w tilcie odbywa się w zakresie 240°. Źródło światła powinno przetrwać 1500 godzin. Po wstępnych oględzinach części znajdujących się wewnątrz przyszedł czas na dokładne sprawdzenie wszystkich mechanizmów.

 

Dimmer oraz kolory

Lampa wyładowcza wymusza pewne rozwiązania techniczne, takie jak np. mechaniczny shutter. Nie jest on zbyt złożony. To klasyczne dwie grzebieniowe przysłony, zasłaniające w razie potrzeby źródło światła. Nietrudno się domyślić, że ten sam mechanizm pełni rolę zarówno dimmera, jak i efektu strobo. Warto podkreślić, że rozdzielczość pracy dimmera jest szesnastobitowa. Osobiście preferuję bardziej złożone mechanizmy dimmera opierające się np. na tarczy z coraz ciemniejszymi filtrami oraz na klasycznej przysłonie grzebieniowej. Umożliwia to oczywiście płynne zaciemnianie bez efektu oczka, czyli zawężania strumienia światła przez mechaniczną przysłonę. Tu niestety wspomniany efekt oczka występuje, a przy niektórych proporcjach zoom–focus widać dokładnie strukturę ząbków przysłony. Wygląda to tak, jakby zamykała się paszcza jaszczura z ogromnymi zębami. To efekt, który występuje w wielu głowicach, gdzie producenci wyszli z założenia, że płynne dimmerowanie, bez zawężania plamy oświetleniowej, nie jest istotne dla danej konstrukcji. Co do precyzji oraz szybkości działania (to w przypadku używania strobo) nie można mieć zastrzeżeń. Mechanizm jest cichy i działa bez zarzutu. Dalej powinniśmy pochylić się nad systemem kolorów. To znane z innych głowic rozwiązanie, opierające się na trzech tarczach z założenia jest dobrym posunięciem. Przypomnijmy zatem, jak działa taki mechanizm. Z jednej strony ringu każda tarcza jest wyposażona w kilka kolorów. W sumie jest ich piętnaście (nie licząc kolorów CMY). Tarcze zawierają również filtry temperaturowe o wartościach 2500 K oraz 3200K. Z drugiej strony powierzchnia tarcz jest wypełniona kolejno kolorami CMY (na każdej z trzech po jednym kolorze) o różnym nasyceniu. Zatem obrót tarczy w lewo lub w prawo powoduje różne nasycenie danego koloru C, M lub Y. Wynika z tego, że praca z color pickerem oraz płynne mieszanie barw zostały rozwiązane dość sprytnie.

 

Animowanie

W tym miejscu rzeczywiście można docenić różnorodność efektów, jakie są możliwe do uzyskania za pomocą Extreme 440 Pro. Statyczna tarcza gobo zawiera osiemnaście wzorów, jednak ten metalowy ring został zrobiony podobnie jak w innych urządzeniach. Pierwsze sześć wzorów nie służy bezpośrednio animacji, lecz zawężeniu plamy oświetleniowej. To swoiste wariacje na temat irysa. W związku z tym, że głowica nie ma mechanizmu irys, samo zawężenie strumienia światła możemy uzyskać skokowo, wybierając jeden z sześciu wariantów dostępnych na tarczy. Pozostałe statyczne elementy na tej tarczy stanowią już klasyczne wzory gobo. W kolejności od źródła światła następnym mechanizmem będzie tarcza animacyjna, którą to można oczywiście wprawić w ruch z dowolną prędkością. Ostatnia, rotacyjna tarcza gobo zawiera sześć wzorów. Do takiego wzornictwa zdołała już nas przyzwyczaić inna włoska firma, o której wspomniałem na początku. Zatem dla amatorów europejskich produktów z południa kontynentu możliwości animacyjne tego urządzenia nie będą wielkim zaskoczeniem. Jednak dla kogoś, kto po raz pierwszy spotyka się z dobrze wyposażonym urządzeniem hybrydowym – no cóż – zabawie (a raczej pracy!) nie będzie końca. Tu również należy podkreślić, że precyzyjna rotacja bez efektu klatkowania jest możliwa dzięki szesnastobitowej rozdzielczości.

Nie byłoby pełnego wachlarza animacyjnego bez pryzmatów. Na pokładzie Extreme zamontowano dwie rotacyjne pryzmy. Oczywiście tylko niewiele głowic oferuje możliwość użycia dwóch pryzmatów równocześnie, zatem nie spodziewajmy się, że tu taka funkcja jest możliwa do uzyskania. Nie, nie jest, ale dla mnie osobiście nie zmienia to w znaczący sposób funkcjonalności tego urządzenia. Pierwsza z pryzm jest czteroczęściowa o konstrukcji liniowej, a druga to stożek podzielony na osiem części. Dodam tylko, że rotacja pryzmy nie ma rozdzielczości 16 bit w żadnym z możliwych do uzyskania trybów.

 

Jak wygląda układ soczewek?

Nie sposób nie nawiązać znów do włoskich rozwiązań. Wszak nie tylko w motoryzacji Włosi mają swój styl i czerpie z nich reszta świata. W przypadku głowicy ruchomej Brighter również zastosowanie znalazł jeden z włoskich pomysłów. Mam tu na myśli dość istotną zmianę konstrukcyjną. Naprawdę w niewielu głowicach przednia soczewka, której średnica wynosi zwykle kilkanaście centymetrów, jest ruchoma. Tutaj rzeczywiście tak jest. Taki zabieg pozwala na zamknięcie w jednej obudowie beama i spota. Jak to działa? Na sporym ruchomym korpusie zamontowano praktycznie wszystkie elementy przedniej części z optyką – od soczewki do precyzyjnego fokusowania, poprzez pryzmaty frost, soczewkę zoom, a na przedniej soczewce kończąc. Przesuwanie tak dużą częścią względem źródła światła powoduje zmianę ostrzenia. Tak duży mechanizm jest dość wolny, ale dzięki temu oraz niezależnemu posuwowi zoom oraz fokus na pojedynczej, wewnętrznej i niezależnej suwnicy – jednym ruchem możemy przejść w tryb beam lub na odwrót, czyli w tryb spot. Tu pojawia się jeszcze jedna refleksja – niektóre współczesne beamy mają na swoim pokładzie pryzmaty. W modelu 440 uruchomienie trybu beam powoduje tak bliskie ustawienie względem siebie soczewek zoom i fokus, że użycie pryzmatu staje się niemożliwe. Jednak biorąc pod uwagę resztę bezsprzecznych zalet i możliwości tego urządzenia, bilans jest absolutnie na plus.

 

Gdy test się kończy…

Wrażenia mam absolutnie pozytywne, ale męczy mnie kilka dylematów. Czy powinienem ocenić to urządzenie przez pryzmat włoskiej myśli technicznej i porównać 440 Extreme z protoplastą, czyli Mythosem? A może inspirowanie się doskonałymi pozycjami na rynku, jaką był i z pewnością jest jeszcze Mythos, jest znakiem czasu? Być może produkt o znacznie niższej cenie i podobnych możliwościach ma trafić do zupełnie innego segmentu rynku? Nie jestem przekonany, czy takie dylematy są w ogóle do rozwiązania. W podsumowaniu wypada napisać, że pomimo kilku drobnostek ten produkt z pewnością jest konstrukcją profesjonalną. Ewentualne różnice w zestawieniu Extreme 440 z czołowymi markami być może wynikną na placu boju, kiedy to dany egzemplarz przepracuje kilkaset godzin. Sądzę, że jak zwykle dokładną jakość tego urządzenia zweryfikuje rynek. Odnośnie ewentualnych wątpliwości przyszłych użytkowników warto dodać jedną informację: dystrybutor zapewnia możliwość samodzielnego sprawdzenia urządzeń w boju i udostępnia zestaw demo zainteresowanym, zatem wypożyczenie 440-tki na testy jest absolutnie możliwe.

 

Tekst

Paweł Murlik

Muzyka i Technologia

 

Zdjęcia

Aleksander Joachimiak


PRODUCENT: Brighter - www.brighterlights.pl

DYSTRYBUTOR: Wise Clubs - www.wiseclubs.pl

TESTY


Brighter Smart Spot 330 PRO

Mimo iż nie porównałbym tego urządzenia do głowic wyposażonych w dodatkowe funkcje, których ceny klasują się na poziomie 30 000 zł, uważam, że ten produkt jest bardzo konkurencyjny w segmencie zawodowych urządzeń średniej półki cenowej i powinien świetnie dopasować się do potrzeb polskiego rynku ze względu na nienaganną, bądź co bądź, jakość wykonania.