AKG D5 LX świetnie wpasowuje wokale i instrumenty w miks i nadaje im funkcję wiodącą. Podbicie 5 kHz jest natychmiast odczuwalne i warto na samym początku zwrócić uwagę, czy jest ono adekwatne do celu, jaki chcemy uzyskać.

W torze audio właściwie każdy użyty element, taki jaki przedwzmacniacz, kabel czy wtyk XLR, ma mniejszy lub większy wpływ na finalny odbiór nagłaśnianej lub nagrywanej ścieżki. Oczywiście istnieją w tym łańcuchu miejsca, które bardziej radykalnie obchodzą się z dźwiękiem, obarczając go niejako swoim własnym charakterem, ale są też elementy bardzo subtelnie i w większości przypadków niemal niedostrzegalnie zmieniające sygnał. Fundamentalny wpływ na efekt końcowy ma jednak pierwszy z zastosowanych elementów – mikrofon. To jego charakterystyka, kierunkowość oraz użyte technologie w pewnym sensie narzucają kolejnym elementom toru audio kierunek, w jakim brzmienie będzie kształtowane. W ofercie firmy AKG nie ma mowy o jednym, uniwersalnym mikrofonie „do wszystkiego”. Zdecydowanie jest to firma, która dość szczegółowo stara się dopasować asortyment do konkretnych zastosowań. I trzeba przyznać, że z punktu widzenia świadomego realizatora jest to dobra droga do zbudowania renomy wokół paru modeli, które w konkretnych zastosowaniach będą niemal gwarantem skutecznie wykonanego działania. Parę miesięcy temu było mi dane testować inny mikrofon tego producenta, model o symbolu D5C, o bliźniaczym kształcie i innym kolorze. Jednak był on absolutnie odmienny w brzmieniu i wymagał innego rodzaju podejścia do kwestii wpasowania źródła przez niego przetwarzanego do pełnego miksu. tekstAndrzej SkowrońskiMuzyka i Technologia

Tagi:

akg