Udostępnij
Udostępnij
Wyślij link
Wydarzenia > DiGiCo w Aga-Light

DiGiCo w Aga-Light



 

Rozmowa z Adamem Nowakiem

 

Dzięki poczynionym w ostatnim czasie inwestycjom firma Aga-Light z Łodzi może pochwalić się interesującym systemem złożonym z produktów DiGiCo. Obecnie firma dysponuje konsoletami DiGiCo SD12 oraz SD9. Aga-Light ma także dwa w pełni wyposażone stageboxy D2-Rac 96 kHz oferujące po 48 wejść oraz 32 wyjść z możliwością ich współdzielenia pomiędzy konsoletami z opcją gain-trackingu. Całość zestawu uzupełnia serwer Waves DiGiGRID DGS.

 

Adam Nowak z firmy Aga-Light przygodę z dźwiękiem zaczynał jako muzyk, następnie postanowił zgłębiać wiedzę z zakresu nagłośnienia jako akustyk. Przez lata miał okazję pracować na wielu różnych konsoletach, jednak ostatnio zdecydował się zaufać urządzeniom brytyjskiej marki DiGiCo. Ostatnie zakupy sprzętowe to nie tylko spełnienie marzeń Adama Nowaka, ale również kolejny krok w rozwoju firmy, otwierający przed nią szereg nowych możliwości. Spotkaliśmy się z panem Adamem w Łodzi, aby porozmawiać o jego wyborze i wrażeniach płynących z pracy z nowymi konsoletami.

 

Marcin Ziniak, Muzyka i Technologia: Jak się zaczęła pana przygoda z realizacją dźwięku?

Adam Nowak, Aga-Light: W latach sześćdziesiątych byłem młodym muzykiem zafascynowanym możliwościami technicznymi, jakie dawała elektronika w tym czasie. Strugałem gitary, nabijałem progi, nawijałem przystawki do gitar. Pamiętam, jak je zalewałem woskiem w pudełkach plastikowych po Akronie (takie tabletki na gardło), aby nie wypadał magnes i cewka trzymała się choć na krótko. Zamiast wzmacniaczy było lampowe radio Pionier, później liniowy wzmacniacz Telos 75 W, Ampli 40 W. Wypruwałem, gdzie się dało, głośniki 5 W eliptyczne, aby uzyskać 80 W. Ze spodu od tapczanu robiłem kolumny do basu (miały 2 m wysokości) – nogawki latały od tej mocy! Do wokalu – Regent 60 W, a do gitary Fonika 15 W.

Wiele koncertowaliśmy, graliśmy w różnych klubach. Ja grałem na basie i śpiewałem. Były lata osiemdziesiąte, sytuacja w kraju ulegała zmianie. Rozpoczęła się era festiwali, a my zaczęliśmy brać w nich udział. Eliminacje odbywały się lokalnie. W Łodzi była jedna firma obsługująca te wydarzenia. Za każdym razem, gdy wchodziłem na scenę i zaczynałem śpiewać, jakość dźwięku była bardzo zła. Postanowiłem zacząć zgłębiać wiedzę akustyczną, chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie: czemu? Zatrudniłem się w firmie nagłośnieniowej, potem w Polskim Stowarzyszeniu Jazowym pracowałem jako akustyk takich gwiazd jak: Rezerwat, Mr. Zoob, Klincz, No To Co, Klaus Mitffoch, Aya RL, Ptaszyn, Karolak, Sława Przybylska, Jan Kobuszewski, Spotkanie z Balladą i wieloma innymi.

 

 

Z jakimi artystami współpracował pan już jako realizator? Czy któryś z koncertów utkwił panu szczególnie w pamięci?

Trudniej byłoby powiedzieć, z którymi wykonawcami nie współpracowałem! Z wykonawców polskich byli to między innymi: Breakout, Mannam, Republika, Kombii, O.N.A., Czesław Niemen, SBB, Dżem, Oddział Zamknięty, Kobranocka, Lady Pank, Perfekt, Bajm, T.S.A., Lombard, Big Cyc, Moskwa, Kapitan Nemo, Czerwone Gitary, Trubadurzy, Banda i Wanda, Turbo, KAT, Houk, Armia, Proletaryat, Zdrowa Woda, Wilki, Kazik, Kobranocka, Róże Europy, Maryla Rodowicz, Voo Voo, Urszula Dudziak, Walk Away, Jan Ptaszyn Wróblewski, Wojciech Karolak, Zbigniew Namysłowski, Tomasz Stańko, Tomasz Szukalski, Michał Urbaniak, Sławomir Kulpowicz. Jan Kobuszewski, Jan Kociniak, Pigwa, Bronisław Opałko, Jan Pietrzak, Andrzej Rosiewicz, Edyta Geppert, Edyta Górniak, Halina Frąckowiak, Halina Kunicka, Krystyna Prońko, Eleni, Antonina Krzysztoń, Grażyna Łobaszewska, Ewa Bem, Mietek Szcześniak, Justyna Steczkowska, Myslovitz, Closterkeller, Farben Lehre, Akurat, Happy Sad, Hurt, Jelonek, Enej, Bracia, Leszcze, Golec uOrkiestra, The Botels, Paweł Samokhin.

Jeżeli chodzi o zagranicznych, to byli to: The Animals – trasa po Polsce, Demis Roussos, Emir Kusturica & No Smoking Orchestra, Naughty by Nature, Bad Boys Blue, Boney M, In-Grid, September, Joe Zawinul, Plasticiens Volants – Big Bang, The Tiger Lillies, Yiddish Twist Orchestra, Dudu Tassa & The Kuwaitis.

Myślę, że zabrakłoby kartki, gdybym miał wypisać wszystkich. Z każdym z tych wykonawców związane są niezapomniane wspomnienia.

 

Przez te wszystkie lata z pewnością pracował pan na wielu różnych konsoletach, jednak obecnie postawił pan na DiGiCo. Dlaczego właśnie ta firma?

Tak, przez trzydzieści pięć lat pracy w branży korzystałem z wielu przeróżnych konsolet – były to m.in.: Vermona, Dynacord, Heavy Sound Wiktora Skrzydłowskiego, Studiomaster, Allen & Heath, Yamaha, Soundcraft. Od kilku miesięcy jestem właścicielem konsolet DiGiCo SD9 i DiGiCo SD12. Wreszcie znalazłem to, czego szukałem. DiGiCo to jest to. Przede wszystkim konkretne, piękne brzmienie, najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne. Moim zdecydowanym faworytem jest SD12.

 

I dlatego najczęściej trafia na FOH?

Każda z tych konsolet jest uniwersalna, ale przyjemniej i bardziej graficznie pracuje się na  DiGiCo SD12, dlatego pozostawiam ją jako frontową. DiGiCo SD9 ma większe możliwości w dostępnej liczbie kanałów, w maksymalnym rozszerzeniu mam ustawioną opcję 96 kanałów wejściowych oraz 40 kanałów wyjściowych. Obie konsolety mają Waves DiGiGRID.

 

 

Jak wypada SD12 na tle starszych modeli?

DiGiCo SD12 jest o wiele nowocześniejszą konsoletą, praca na niej daje większą przyjemność. Jest jeszcze bardziej przejrzysta, ma dwa piętnastocalowe ekrany, dwie szyny solo, dwadzieścia sześć czułych na dotyk tłumików z możliwością dowolnego definiowania, możliwość przypisania do pięciu banków po pięć klawiszy macro każdej funkcji z systemu DiGiCo. Pracę ułatwia podświetlenie kolorami RGB przyporządkowanymi do funkcji, jaką pełni dany enkoder.

 

Posiada Pan również serwer Waves MID – jaka jest pańska opinia na temat tego rozwiązania?

Serwer Waves DiGiGRID DGS jest wisienką na torcie i nie sposób opisać, jaką daje przyjemność w pracy na konsoletach DiGiCo. Kto raz skorzysta z wtyczek Waves, trudno mu będzie bez nich się obejść. Są tam doskonałe narzędzia do kompresji, korekcji modulacji, efekty przestrzenne: pogłosy, echa o różnych parametrach nie spotykane w innych urządzeniach.

Dlatego uważam, że DiGiCo w powiązaniu z Waves DiGiGRID jest najlepszym rozwiązaniem do realizacji dźwięku live z dostępnych na rynku. Nie ma znaczenia, czy realizujemy w przestrzeniach otwartych (plenery), czy zamkniętych, jak również teatralnych spektakli – daje możliwość zapisania każdego utworu i zapisu w snaphot, przywracając w trakcie koncertu zachowane ustawienia wzmocnienia, kompresji, efektów FX, aux sends to faders.

 

Dziękuję za rozmowę.

 


PRODUCENT: DiGiCo - www.digico.pl

DYSTRYBUTOR:Polsound - www.polsound.pl

CZYTAJ TAKŻE:

NAJNOWSZE WYDARZENIA

ARCHIWUM

NADCHODZĄCE WYDARZENIA



PRENUMERATA PAPIEROWA


Ekskluzywne wydanie papierowe!
ZAMÓW
OSZCZĘDNOŚĆ I WYGODA

PRENUMERATA ELEKTRONICZNA


Przeczytaj jako pierwszy!
Ściągnij na tablet i smartfon
ZAMÓW (iOS)
ZAMÓW (Android)