Jeśli jesteś muzykiem i kiedykolwiek zastanawiałeś się nad przejściem z odsłuchu podłogowego na douszny albo jesteś realizatorem monitorów i zastanawiasz się nad zaproponowaniem zestawu IEM dla zespołu, z którym współpracujesz, Shure PSM300 może być doskonałym, stosunkowo niedrogim rozwiązaniem.

Współczesne warunki realizacji koncertów determinują coraz częstsze używanie osobistych odsłuchów dousznych. Wyraźnie rośnie grono artystów, którzy chętnie rezygnują z odsłuchów podłogowych na rzecz dousznych, czego owocem są co najmniej dwie korzyści. Po pierwsze, na scenie generuje się dużo mniej hałasu, dzięki czemu koncerty brzmią dużo klarowniej z systemu FOH – co jest to szczególnie ważne przy wydarzeniach klubowych. Po drugie, artysta ma możliwość ustalenia z realizatorem odsłuchów precyzyjnego miksu tak, jak lubi, bez potrzeby podążania drogą kompromisu pomiędzy wyraźnym słyszeniem poszczególnych instrumentów a możliwością niekontrolowanego sprzężenia akustycznego, które – powiedzmy sobie szczerze – do przyjemnych nie należy. Doskonałym rozwiązaniem w takiej sytuacji może okazać się osobisty system douszny PSM300. Jak wszyscy wiemy, Shure jest firmą o bardzo bogatym asortymencie, ale słynie przede wszystkim z wysokiej jakości i trwałości swoich produktów. Ma na swoim koncie kilka niedoścignionych legend typu SM57 czy SM58. Omawiany w tym artykule PSM300 jest produktem dość nowym, lecz już po pierwszych oględzinach widać, że znaczek firmy nosi zasłużenie. tekstMarek HeimbürgerMuzyka i Technologia

Tagi:

shure