Testy > PLX-1000
Google Analytics
1168
UDOSTĘPNIJ:
Poleć znajomemu

TEST - Pioneer DJ PLX-1000

W ubiegłym roku Pioneer świętował dwudziestolecie swojej obecności na rynku DJ-skim. Fakt ten japońska firma postanowiła uczcić w sposob wyjątkowy, prezentując światu profesjonalny gramofon analogowy Pioneer PLX-1000 – model, ktory ma dużą szansę stać się nowym standardem klubowym.  

 

PLX-1000 to bez wątpienia jedna z najciekawszych premier minionego roku, choć dla wielu osób z pewnością była też sporą niespodzianką i zaskoczeniem, z racji tego, iż Pioneer DJ zwykle nie jest kojarzony z produkcją gramofonów. Pierwsze wzmianki na temat PLX-1000 pojawiły się podczas targów Musikmesse, gdzie w zamkniętej gablocie prezentowany był jego prototyp. To wystarczyło, aby rozgrzać fora internetowe do czerwoności i pobudzić wyobraźnię DJ-ów, miłośników płyt winylowych i audiofilów. Żadna firma od momentu zakończenia produkcji modelu Technics SL nie zaprezentowała gramofonu, który byłby tak bliski tej legendarnej konstrukcji, będącej synonimem kultury DJ-skiej od ponad czterdziestu lat. Pojawiły się nawet plotki (które okazały się oczywiście nieprawdą), że Pioneer kupił linie produkcyjne Technicsa i wskrzesił gramofon pod własną marką. Sprawdźmy, na ile udany jest powrót Pioneera do analogowych korzeni, co oferuje i jak wypada w praktyce PLX-1000. 

 

Budowa, wygląd i parametry gramofonu 

Pioneer PLX-1000 sprawia znakomite wrażenie: eleganckie wzornictwo, najwyższej klasy materiały, precyzyjne wykończenie oraz szereg cieszących oko detali, które w sposób jednoznaczny nawiązują do klasyka. Płyta główna w kolorze czarnym, wykonana ze szczotkowanego aluminium, jest nie tylko trwała i odporna na zarysowania, ale w połączeniu z podświetlanymi na niebiesko przyciskami robi naprawdę świetne wrażenie. Z bólem przyznaję, że w bezpośrednim porównaniu SL1200 pod tym względem wypada już nieco archaicznie. Dopracowana w każdym calu, solidna i ciężka konstrukcja (waga gramofonu wynosi 13,1 kg przy standardowych wymiarach 453 × 353 × 159 mm) świadczy o tym, iż inżynierowie Pioneera podeszli do tematu naprawdę poważnie. Obudowa, jak na profesjonalny sprzęt przystało, spełnia najwyższe standardy. Jej górna część została wykonana z masywnego odlewu cynkowego, natomiast dolna składa się z ośmiomilimetrowej warstwy gumożywicy oraz specjalnego materiału tłumiącego wibracje o grubości 9 mm. Całość spoczywa na czterech regulowanych nóżkach, które dodatkowo izolują gramofon od podłoża. Wszystko to powoduje, że PLX charakteryzuje się nie tylko wysoką odpornością mechaniczną, ale również znakomitym wytłumieniem i niską podatnością na wszelkie zakłócenia. PLX-1000 jest wyposażony w sterowany kwarcowo silnik z napędem bezpośrednim o wysokim momencie obrotowym – 4,5 kg/cm, dzięki czemu jest w stanie zapewnić stabilną pracę oraz błyskawiczny start. Wpuszczany w obudowę (tak jak w SL) talerz właściwe obroty osiąga już po 0,3 s dla prędkości 33 i 1/3 RPM (obrotów na minutę). Gramofon odtwarza płyty w dwóch standardowych prędkościach 33 i 1/3 oraz 45 RPM. Jeżeli chodzi o kontrolę tempa do dyspozycji mamy trzy zakresy ±8%, ±16% i ±50% dla obu prędkości. Wyboru dokonujemy dedykowanym przyciskiem tempo range umieszczonym nad potencjometrem regulacji prędkości. Dodatkowo za pomocą umieszczonego obok przycisku reset możemy błyskawicznie dezaktywować pitch i przywrócić obroty do prędkości wyjściowej. Po przeciwległej stronie, czyli na lewo od talerza, ulokowano włącznik gramofonu ze stroboskopowym wskaźnikiem prędkości obrotów, a tuż pod nim charakterystyczny dla Pioneera, okrągły przycisk start/stop znany z odtwarzaczy cyfrowych. Tuż obok znajdują się dwa mniejsze, czarne, prostokątne przyciski wyboru prędkości obrotowej. Ponadto na panelu głównym znajdziemy chowaną lampkę oświetlająca tor igły (nie jest odkręcana), praktyczny otwór na zapasową główkę oraz wgłębienie służące do przechowywania adaptera do singli 7'', który przez użytkowników systemów DSV (Digital Vinyl System) może zostać wykorzystany do instalacji kontrolerów MIDI. Przejdźmy do jednego z ważniejszych elementów gramofonu, czyli ramienia, które jest niemal identyczne jak to stosowane w modelu Technics SL. Porównując obie konstrukcje, można znaleźć jedynie różnice kosmetyczne. Ramię PLX-1000 wykonano niezwykle starannie i – tak jak pozostałe elementy – z bardzo dobrych i wytrzymałych materiałów. Ma klasyczny kształt litery S, a od wewnętrznej strony wyłożone jest specjalną gumową warstwą zapobiegającą rezonansom. Wyposażone jest w przeciwwagę z regulacją nacisku, dodatkowo oferuje możliwość dokręcenia dociążenia. To rozwiązanie przydatne w sytuacji, kiedy używamy igieł wymagających większego nacisku (9,5–13 g). Do dyspozycji mamy także regulację antiskating oraz wysokości ramienia. Obsługa jest oczywiście w pełni manualna, a ramię opuszcza się za pomocą specjalnej dźwigienki. Tor sygnałowy jest w pełni analogowy, od igły poprzez ramię bezpośrednio do gniazd wyjściowych. Po drodze sygnał nie przechodzi przez żadne układy cyfrowe czy wbudowane przedwzmacniacze. Jeżeli jesteśmy już przy gniazdach, to warto nadmienić, że testowany gramofon zaopatrzono w maszynowo wyrabiane pozłacane złącza – te same, które Pioneer stosuje w odtwarzaczach CD pod hi-endową marką TAD. Wyjścia audio znajdują się w tylnej części obudowy, podobnie jak gniazdo uziemienia, gniazdo na odłączany kabel sieciowy oraz zabezpieczenie Kensington (otwór do zapięcia linki). 

 

Podłączamy – PLX-1000 w praktyce 

Przed pierwszym startem gramofon trzeba zawsze odpowiednio przygotować. Zaczynam od wypoziomowania całości poprzez odpowiednie wyregulowanie nóżek (w tym celu przyda się również mała poziomica). Następnie montaż wkładki w koszyczku (nie dotyczy właścicieli concorde’ów) i instalacja w ramieniu. Headshell znajduje się oczywiście w komplecie, ale o tym za chwilę. Kolejny krok to ustawienie przeciwwagi i zalecanego nacisku wkładki oraz ustawienie antiskatingu i wysokości ramienia. Jeżeli chodzi o dodatkowe wyposażenie, Pioneer stanął na wysokości zadania. W komplecie z gramofonem dostajemy wspomniany estetyczny i naprawdę dobry jakościowo headshell plus dodatkowy ciężarek (+4 g), dociążenie przeciwwagi, slipmatę, krążek do singli, pokrywę gramofonu, kabel zasilania, przyzwoite przewody audio, kabel uziemienia i oczywiście instrukcję, która w razie problemów dostarczy nam wszystkich niezbędnych informacji dotyczących przygotowania do pracy i obsługi gramofonu. PLX-1000 można ustawić względem miksera w sposób tradycyjny lub równie wygodnie pionowo (tak zwany battle style). Sprzyja temu umieszczenie wszystkich gniazd w specjalnym zagłębieniu, dzięki czemu gramofon idealnie przylega do miksera. W modelu Technics 1200 brakowało odłączanych przewodów – PLX ma oczywiście takie rozwiązanie, co umożliwia bezpieczny i wygodny transport gramofonu bez plątaniny kabli (każdy właściciel technicsa wie, o czym piszę), łatwą wymianę w przypadku uszkodzenia lub dobór optymalnego interkonektu, choć temu, który znajduje się w zestawie, nie można nic zarzucić. Płyta główna jest przejrzysta, a przyciski rozmieszczono w ergonomiczny i klasyczny sposób. Układ ten sprawia, że czujemy się jak w domu. Wszystkie elementy gramofonu pracują znakomicie i przez cały okres testów nie było z nimi najmniejszego problemu. Potencjometr kontroli obrotów można określić mianem wzorcowego. Jest niezwykle precyzyjny, porusza się płynnie i z delikatnym oporem. Stabilny i mocny silnik, który pod względem siły przewyższa technicsa, zachowuje się wzorcowo, pozwalając równocześnie na swobodę działania w każdym stylu miksowania. To jeden z istotnych plusów testowanego gramofonu. Brak dodatkowej prędkości 78 RPM oraz funkcji reverse (odtwarzanie płyt wstecz) zupełnie mi nie przeszkadza. Moim zdaniem są to mało praktyczne i zupełnie zbędne funkcje, więc decyzję producenta uważam za całkowicie słuszną. Na forach przewijają się liczne obawy dotyczące kołysania i drżenia (wow & flutter) wyrażane przez osoby, które nie miały styczności z marką Pioneer i bazują wyłącznie na danych ze specyfikacji. Spieszę wszystkich uspokoić, że jest to bezpodstawne sianie defetyzmu, które nie ma potwierdzenia w praktyce. Podejrzewam, że w ślepym teście nawet najbardziej zagorzali audiofile nie wyłapaliby różnicy. Pamiętajmy też, że PLX to gramofon dla DJ -ów, a nie audiofilskie voodoo w cenie samochodu, i w klubie sprawuje się naprawdę doskonale. Z drugiej strony w kwestii jakości sygnału audio Pioneer powinien zadowolić sporą rzeszę użytkowników, nawet tych najbardziej wymagających, i sprawdzi się jako urządzenie do odsłuchu płyt w domowymzaciszu. Jego brzmienie subtelnie różni się od Technicsa – jest nieco bardziej otwarte i detaliczne. Bas jest dobrze zdefiniowany i określiłbym go jako bardziej sprężysty w porównaniu do SL-1200, w tym drugim niskie tony wydają się zaś odrobinę cieplejsze. Oba jednak, choć brzmią nieznacznie inaczej, prezentują pod tym względem bardzo wysoki poziom. Wpływ na brzmienie, co oczywiste, ma również wkładka i tu spore pole do eksperymentów dla przyszłych właścicieli gramofonu Pioneera. Dla zainteresowanych dodam, że do testu użyłem moich ulubionych wkładek gramofonowych: Ortofon Elektro w wersji OM oraz Concorde, a także wkładek Shure M44-7 i M44-G. Jako punkt odniesienia towarzyszył mi oczywiście Technics SL-1200. 

 

Podsumowanie i wnioski 

Przyznam szczerze, że od momentu premiery nie mogłem się doczekać, kiedy w naszej redakcji zagości Pioneer PLX-1000. Od samego początku miałem w stosunku do niego dość wysokie oczekiwania – w końcu marka zobowiązuje. Nie zawiodłem się. PLX-1000 to pierwszy gramofon, który jest bardzo bliski klasykowi, i w obecnej sytuacji, kiedy Technics SL nie jest już produkowany, stanowi interesująca alternatywę dla osób chcących kupić całkowicie nowy sprzęt wyposażony w klasyczne funkcje. Owszem, na rynku od wielu lat można znaleźć mniej lub bardziej udane kopie Technicsa, jednak żaden z tych gramofonów nie może równać się z oryginałem. Większość to OEM-owe konstrukcje tajwańskich firm Yahorng i Hanpin, sprzedawane pod różnymi markami (Stanton, Numark, Reloop, Gemini, Audio-Technica, Omnitronic, American etc.). Pomijając tańsze wersje, które nie nadają się do zastosowań profesjonalnych, najwyższe modele Hanpina swoją przyzwoitą jakość potwierdziły ponad dziesięcioletnią obecnością na rynku – dotyczy to szczególnie silników, jednak w pozostałych kwestiach z jakością często bywa różnie. PLX-1000 jest dopracowany w każdym najmniejszym szczególe i dlatego pod wieloma względami wypada znacznie lepiej. Klasyczny wygląd, doskonałe ramię, precyzja wykonania i najwyższej jakości materiały zdecydowanie przemawiająca jego korzyść. Do tego należy dodać wyjątkowo pancerną i odporną na zakłócenia i rezonanse konstrukcję. Całość dopełnia naprawdę bardzo dobre brzmienie (pierwszorzędny tor sygnałowy) i bogate wyposażenie dodatkowe. Naprawdę trudno znaleźć w tym modelu jakiekolwiek słabe strony. Co prawda król jest tylko jeden, ale jeżeli Pioneer wytrzyma próbę czasu i pod względem wytrzymałości oraz bezawaryjności będzie prezentował się podobnie jak Technics, ma dużą szansę stać się kolejnym klubowym klasykiem. Moim zdaniem w gronie współcześnie produkowanych gramofonów dla DJ-ów Pioneer PLX- 1000 jest zdecydowanym numerem jeden.  

 

tekst 

Marcin Ziniak 

Muzyka i Technologia 

CAŁY TEKST TEGO ARTYKUŁU
można przeczytać w Magazynie
Muzyka i Technologia
3/ 2015
ZAMÓW


PRODUCENT: Pioneer DJ - www.pioneer.pl

DYSTRYBUTOR:

TESTY


Pioneer DJ DDJ-WeGO4

Pioneer jest niekwestionowanym liderem w zakresie profesjonalnych rozwiązań dla DJ-ów. Firma nie zapomina jednak o tych, którzy profesjonalistami dopiero zostaną i w chwili obecnej potrzebują kontrolera budżetowego. Urządzenia, dzięki któremu zgłębią tajniki kreatywnego miksowania, lecz po poznaniu arkan fachu będą mogli nadal z niego korzystać – takim sprzętem jest właśnie kontroler WeGO 4.

Pioneer DJ PLX-500

Logo Pioneer DJ zobowiązuje i po porównaniu podobnych modeli u konkurencji PLX-500 wzbudza moim zdaniem większe zaufanie. Jego brzmienie zadowoli nie tylko DJ-ów, szczególnie gdy zaopatrzymy się w dobrą wkładkę.

Pioneer DJ DDJ-RR

Model DDJ-RR, mimo że nie jest najwyższym modelem serii, wykonany jest bardzo dokładnie i przemyślanie. Wszystkie jego funkcje są klarowne i łatwo dostępne, a urządzenie potrafi sprostać bardzo skomplikowanym zadaniom. Tarcze jog, stanowiące niejako centrum kontrolera, zaczerpnięte są z modelu o kilka klas wyższego, co można wyczuć już podczas pierwszego użycia urządzenia.

Pioneer DJ XDJ-RX

Prezentowany system dla DJ-a jest rozwiązaniem typu wszystko w jednym. Mamy tu do czynienia z zaawansowanym urządzeniem umożliwiającym pracę bez podłączania dodatkowych urządzeń.

Pioneer DJ DDJ-SB2

Za stosunkowo niewielkie pieniądze Pioneer oddaje w nasze ręce solidny kontroler, który wypada bardzo dobrze na tle konkurentów z podobnej półki cenowej. Produkt skierowany do DJ-ów rozpoczynających swoją karierę muzyczną lub do osób stawiających na mobilność pracy.