Testy > Mythos
Google Analytics
398
UDOSTĘPNIJ:
Poleć znajomemu

TEST - Clay Paky Mythos

Kolejny produkt Clay Paky bardzo mnie ucieszył, choć cały czas myślami wracam do twórcy firmy, którego pożegnaliśmy niestety w ubiegłym roku. Przy okazji innego testu Clay Paky wspomniałem już, że Pasquale „Paky” Quadri jako jeden z niewielu przewidział już w latach siedemdziesiątych szalony rozwoj branży oświetleniowej i znakomicie to wykorzystał. Ba! Bez tego człowieka nie mielibyśmy takiego rozwoju tej dziedziny show-biznesu. Richard Cadena, jeden z kolegów redaktorów, piszący dla „Lighting & Sound America”, powiedział o Pakym: 

„W jednej z najtrudniejszych pod kątem konkurencji branży na świecie Quadriemu udało się utrzymać na rynku własną firmę, wdrażając jednocześnie innowacyjne produkty i rozwiązania. Nie przeszkodziło to mu jednak we wspieraniu altruistycznych projektów, takich jak np. Knights of Illuminations Awards...”. 

 

Jak widzimy, mimo że Quadri był człowiekiem biznesu, do końca pozostał pasjonatem branży, ktorą rownież sam kreował. Jednym z ostatnich posunięć Quadriego było podpisanie umowy z firmą Osram – tym samym Clay Paky od sierpnia ubiegłego roku stało się częścią tej firmy.  

 

Mythos – termin ten tylko z pozoru ma jedno znaczenie wywodzące się z języka starogreckiego, które można tłumaczyć jako ‘opowieść’ lub ‘baśń’. Sądzę jednak, że dział PR firmy Clay Paky został zainspirowany zupełnie innym znaczeniem tego słowa. Otóż, na przełomie XIX i XX wieku żył i tworzył amerykański pisarz Howard Phillips Lovecraft. Tego dość wybitnego autora uważa się za jednego z prekursorów fantastyki naukowej. Tworzył dość przedziwne dzieła z pogranicza horroru fantasy i właśnie SF. Dzieła te już po śmierci autora stały się w pewnych kręgach wręcz kultowe. Inny pisarz – August Derleth – zauroczony jego twórczością, wprowadził w życie termin „Cthulhu Mythos”, który na dobre przylgnął do twórczości H.P. Lovecrafta. Czy to urządzenie ma adekwatną nazwę w stosunku do swoich funkcji? Cóż – pod pewnymi względami jest dość futurystyczne i z pewnością może być użyte do kręcenia horroru z pogranicza SF! 

 

Co drzemie w pudle – test na wesoło 

Głowicę z kartonu fabrycznego wyjąłem samodzielnie. To dobry znak – pomyślałem. Po sprawdzeniu danych okazało się, że to nowe cacko waży 32 kg. Absolutnie do przyjęcia. Proponuję, aby producenci stworzyli tabelkę lub matematyczny parametr określający stosunek masy urządzenia do jego jasności świecenia. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach trwa wyścig między odchudzaniem urządzenia a optymalizacją mocy i innych ważnych parametrów, takich jak choćby szybkość motoryki. Nowy parametr mógłby określać np. im mniejsza moc światła, a większa waga, tym gorsze urządzenie. Czyż nie mam racji? A jak jest w przypadku naszego modelu Clay Paky? Nieźle: stosunek 32 kg do 24 000 lumenów wyjściowej mocy maksymalnej to wynik dość dobry. Proponuję, by wprowadzony przeze mnie parametr nazwać może na wesoło... skrótem od naszego szacownego wydawnictwa, czyli mit. Będzie określał on liczbę lumenów przypadających na 1 kg wagi urządzenia. Wynik Mythosa to 750 lumenów na kilogram, czyli 750 mitów. Gdyby urządzenie było cięższe, ważąc np. 54 kg, osiągnęłoby niższy, gorszy wynik na poziomie 444 mitów. Już bardziej poważnie mówiąc, taki wynik firma Clay Paky uzyskała dzięki dość futurystycznej optyce (którą za chwilę opiszę) oraz dzięki źródłu światła. Lampa to Philips MSD Platinium 20R, pobierająca 470 W o żywotności 1500 godzin. Być może przydałby się kolejny parametr, opisujący, jaką jasność można wycisnąć z każdego wata źródła światła. Jestem pewien, że Clay Paky wygrałby tę rywalizację. Jasność 24 000 lumenów z 470 W źródła światła... No cóż: to po prostu Clay Paky! 

 

Wygląd zewnętrzny 

Podczas pierwszych oględzin naszą uwagę przykuje zdecydowanie zewnętrzna soczewka. Jej kształt, wraz z okalającą ją obudową, przypomina stary telewizor kineskopowy (przynajmniej ja mam takie skojarzenie). Oczywiście nie znaczy to, że głowica jest po prostu brzydka. Jest raczej futurystyczna. Ta soczewka – jak będę starał się pokazać w dalszej części artykułu – jest kluczowa dla funkcji tego urządzenia. Jak wygląda Clay Paky Mythos na zewnątrz? Bez niespodzianek. Są oczywiście blokady transportowe – zarówno panoramy, jak i tiltu. Jedna strona podstawy głowicy to złącza 5 PIN DMX oraz Ethernet, a także powerCON i włącznik zasilania. Druga strona to przyciski nawigacji menu oraz ciekłokrystaliczny wyświetlacz o wyglądzie, do którego Clay Paky zdołał już nas przyzwyczaić. Skoro na zewnątrz rzeczywiście nie ma niespodzianek – to zajrzyjmy do środka. 

 

Wnętrze 

Zdjęcie obudowy naprawdę rozbudziło moją ciekawość. Byłem tym bardziej zaintrygowany, bo wiedziałem, że ta głowica jest hybrydą – stanowi połączenie spota i beama. Zakres zoomu wynosi od 4º do 50º – jest naprawdę imponujący. Testowałem już na łamach MiT podobne połączenie, ale – jak się okazało – Clay Paky zastosował zupełnie inne rozwiązania. Źródło światła, jak już wspomniałem, to Philips MSD Platinium; zostało zamontowane w specjalnej obudowie, koszu. Dolna część kosza jest, określiłbym to... przewiewna. Wyłożono ją drobną siateczką umożliwiającą swobodny ruch powietrza z wentylatorów. Te z kolei umieszczono po obu stronach źródła światła. Są one na tyle duże, że zakres chłodzenia obejmuje również górną część kosza, na której umieszczono odbłyśnik. Wentylatory działają odwrotnie. Jeden z nich zasysa, a drugi wyrzuca powietrze. Jednak ciepło odprowadzają tylko z dolnej, przewiewnej części lampy oraz z zewnętrznej części odbłyśnika. Aby lampa miała odpowiednie chłodzenie, wewnątrz odbłyśnika zastosowano jeszcze jeden, boczny wentylator. Ma on zabudowany odpowiedni kanał powietrzny, wtłaczający strumień do wnętrza kosza. Tuż za źródłem światła znajdują się trzy niezależne tarcze z kolorami. Sposób mieszania barw to CMY. Przyznam, że rozłożenie funkcji na poszczególnych tarczach na samym początku wydało mi się niezrozumiałe, ale w momencie korzystania z opcji color mix (płynnie z palety kolorów) wszystkie trzy tarcze pracują jako jeden mechanizm, mieszając barwy tak, aby można było uzyskać pożądany odcień. Ciekawostkę może stanowić funkcja split: każda z tarcz ma możliwość ustawienia jej w pozycji pośredniej, tzn. można połowę plamy oświetleniowej ustawić w innym kolorze, a drugą w kolejnym, wypadającym jako następny na danej tarczy. Istnieje też możliwość ręcznego ustawienia proporcji, określając, jak duża część plamy oświetleniowej ma być w danym kolorze. Funkcja ta wydaje się być przydatna przy np. rotacjach gobo i pryzmy, gdzie nie widać w sposób istotny granicy, czarnej przerwy między barwami. Niestety, ten efekt uboczny to nic innego jak ramka tarcz z kolorami. Tuż za tarczami istnieje przestrzeń przeznaczona na dwie tarcze gobo i jedną tarczę animacyjną. Jako pierwsza, patrząc od strony źródła światła, została zamontowana bardzo prosta tarcza gobo. Prosta, dlatego że materiałowo nie różni się od tarczy animacyjnej. Jest metalowa i wzory są w niej po prostu wycięte. Wzory nie są zatem rotacyjne, można jedynie wybrać statyczny wzór. Zaletą jest liczba wzorów – osiemnaście. Nieco zdziwiła mnie ta prostota, ale szybko odkryłem sprytny zamysł konstruktorski. Tę tarczę można wykorzystać również w trybie beam, tworząc dość ciekawą teksturę. To samo dotyczy kolejnej tarczy w kolejności, czyli ringu animacyjnego. Podobnie jak w przypadku pierwszej tarczy gobo, jest ona metalowa. Wycięto na niej dookoła powtarzalny wzór. Tarczę można wprawić w ruch rotacyjny. Podobnie jak pierwsza tarcza gobo, ten mechanizm jest również dostępny w opcji beam mode. Sytuacja zmienia się w momencie, kiedy chcemy użyć drugiej tarczy gobo. Ta wygląda w sposób, do którego przyzwyczaili nas już wszyscy producenci: wymienne wzory typu dichroic, każdy z nich ma oczywiście możliwość rotacji wokół własnej osi. Ten mechanizm nie jest dostępny w beam mode, ale znakomicie sprawdza się przy pracy Mythosa w trybie spot. Wzory połączone z tarczą animacyjną lub z drugą tarczą gobo oraz z soczewkami pryzmatycznymi spełniają swoją funkcję znakomicie. Ciekawe połączenie może stanowić nagłe przełączenie trybu pracy z beam mode na typowego spota i odwrotnie. Funkcją nadrzędną jest beam mode, dlatego podczas użycia tej właśnie funkcji druga tarcza gobo zostaje natychmiast odsunięta z wiązki światła. Pozostałe dwie tarcze zostają w użyciu. Wspominałem o innowacyjnych rozwiązaniach: Mythos ma dwie soczewki pryzmatyczne. Obie są inne od, nazwijmy to, standardowych. Zacznijmy od mniej złożonej soczewki, czyli poczwórnej pryzmy. Standardowa soczewka pryzmatyczna ma zwykle kształt lekkiego stożka (może przypominać parasol przed restauracją). Dzięki wspomnianemu kształtowi wprowadzenie takiej soczewki przed źródło światła powoduje rozszczepienie jednolitej strugi świetlnej na trzy lub cztery (w zależności od rodzaju pryzmy), lekko nakładające się na siebie wiązki. Jest to widoczne szczególnie przy użyciu wzorów gobo. Oczywiście, jak wiadomo, większość głowic ma możliwość wprawienia w ruch obrotowy soczewki pryzmatycznej z dowolnie zadaną prędkością. W Mythosie też tak jest, ale – jak już wspomniałem – kształt pryzmy (oznaczonej przez producenta jako Prism 2) jest zupełnie inny. Przez całą średnicę poprowadzone są dwa równoległe paski ułożone pod innym kątem niż reszta soczewki. W praktyce przy użyciu jednej z tarcz gobo uzyskujemy dwa krążące wokół siebie wzory i co jakiś czas pojawiający się cień trzeci i czwarty odbicia tego samego wzoru na krańcach plamy oświetleniowej. Sytuacja zmienia się, kiedy użyjemy Prism 1. Ta soczewka ma co prawda kształt lekkiego stożka, więc przypomina standardowe rozwiązania, ale ma osiem płaszczyzn, zatem użycie jej powoduje efekt może lekko przypominający kalejdoskop. Obie soczewki pryzmatyczne są napędzane przez jeden silnik, zatem jeśli nadamy im ruch rotacyjny, to będą się obracać w tym samym czasie. Należy zaznaczyć, że nie można ich użyć równocześnie. W jednym czasie w źródło światła może być przesunięta tylko jedna z nich. Użycie tego samego napędu dla dwóch soczewek ma swoje zalety. Można je zamieniać, nie zmieniając jednocześnie parametru prędkości rotacji. Jednak wrażenie szybszego ruchu będzie widoczne w soczewce z ośmioma płaszczyznami ze względu na liczbę generowanych wiązek. Sam zespół soczewek w przedniej części z optyką to dość rewolucyjne i nowe rozwiązanie. Tutaj wreszcie w pełni pasuje mi nazwa tego urządzenia – Mythos. Pierwsza rzucająca się w oczy różnica między zwykłą głową a Mythosem jest taka, że przednia zewnętrzna soczewka jest ruchoma. Umieszczono ją na mechanizmie suwnicowym wraz pozostałymi dwoma wewnętrznymi soczewkami. Dwie wewnętrzne soczewki przesuwają się względem siebie, powodując mniejszy lub większy kąt świecenia. Przesuwanie całości wraz z zewnętrzną soczewką względem źródła światła prowadzi do uzyskania odpowiedniej ostrości – tak działa w tej głowicy funkcja focus. Odpowiednie ułożenie wewnętrznych soczewek umożliwia pracę w wspomnianym już beam mode. Rzeczywiście można uzyskać w wiązce równoległe promienie światła, tworząc prawdziwy efekt beam. Jak widać, konstruktorom doskonale udało się uzyskać w pełni funkcjonalną głowicę hybrydową, która łączy cechy typu spot i beam. 

 

Wnioski końcowe? 

Tak naprawdę nie da się opowiedzieć wszystkiego, bo Mythosa trzeba po prostu zobaczyć w akcji. Zamontowana jednostka optyczna pozwala na uzyskanie jeszcze jednego, dość niespotykanego efektu. Można uzyskać beam o średnicy zaledwie 170 mm – przy takiej skupionej wiązce producent zapewnia jasność dwa i pół razy większą od Sharpy! Jest to efekt przygotowany specjalnie do dużych odległości świecenia. Jestem zdania, że produkt ten zasługuje na uznanie, ponieważ firma Clay Paky kolejny raz zaskoczyła rynek. Ta głowica to hybryda – już samo tego typu rozwiązanie jest nader ciekawe. Możliwość korzystania z dwóch tarcz w trybie beam oraz dość szybki sposób przechodzenia między trybami spot i beam czynią z Mythosa uniwersalnego scenicznego żołnierza.    

 

tekst 

Paweł Murlik 

Muzyka i Technologia  

 

zdjęcia 

Aleksander Joachimiak 

CAŁY TEKST TEGO ARTYKUŁU
można przeczytać w Magazynie
Muzyka i Technologia
3/ 2015
ZAMÓW


PRODUCENT: Clay Paky - www.claypaky.it

DYSTRYBUTOR:

TESTY


Clay Paky A.leda B-Eye K20

A.leda B-Eye K20 to doskonały wash ledowy, który genialnie miesza kolory (światłowód przed soczewką zbierający światło oraz mieszający składowe RGBW), a do tego daje mocno odciętą wiązkę światła bez niepotrzebnych poświat (soczewki PC).

Clay Paky Alpha Beam 300